Leonardo Leonardo
29
BLOG

Jeden dzień wiosny

Leonardo Leonardo Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Ogród cały zielony, trawa przechowała się pod śniegiem, który zmyły intensywne przedświąteczne deszcze. Wczorajszy południowo-zachodni wiatr i kilka stopni powyżej zera wysuszyły błoto, a dzisiaj wyszło słońce. Gdyby nie to, że jest blade, rozmyte i wisi nisko nad horyzontem, można by powiedzieć, że to wiosna.

Kiedyś spędzałem Boże Narodzenie w Portugalii. Były to chyba pierwsze święta bez śniegu i zimowej atmosfery. W małej wiosce w Alentejo na przykościelnym dziedzińcu z drzew zwieszały się dojrzewające pomarańcze i cytryny. Chodziliśmy na spacery na ciągnące się po horyzont pola między dęby korkowe i oliwki. Było tak jak dzisiejszy dzień pod Warszawą – dysonans poznawczy pomiędzy bożonarodzeniowym wspomnieniem dzieciństwa czy komercyjną kliszą White Christmas, a niepasującą do nich rzeczywistością.

Klimat się ociepla, choć raczej niekoniecznie z powodów, jakie głosi IPCC, więc jeśli nie mieszkamy w górach, nasze dzieci będą już zapewne pozbawione wspomnień w rodzaju mrozu tak dużego, że z hukiem pękają drzewa w lesie, pryzm śniegu wznoszących się po obu stronach chodnika wiodącego do furtki, wypatrywania pierwszej gwiazdki na granatowo-czarnym niebie, przykrywającym pobielony świat niczym kryształowa sfera. Zdaje się, że całe nasze życie to nieustanna rozmowa ze wspomnieniami.

Ale oto nadciąga już od południowego wschodu śnieg z deszczem, zmieni szybko slajd z krajobrazem i dostaniemy jeszcze trochę zimy – takiej podrabianej, bez prawdziwej grozy natury, ot, ledwie trochę kolorów i solnego błota na ulicach.

Leonardo
O mnie Leonardo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości