Mieszkała kaczka-lewaczka,
Lecz zamiast trzymać się rzeczki
Marzyła o Związku Radzieckim.
Raz poszła więc do fryzjera:
"Kapitalista, cholera!"
Tuż obok była apteka:
"Szukam pewnego ubeka."
Z apteki poszła do praczki
Zamówić partyjne znaczki.
Krzyczeli więc kaczki sąsiedzi:
"W Berezie Kartuskiej niech siedzi!"
Znosiła czerwone jajka,
Zawzięta jak czerezwyczajka,
A przy tym, uparcie jak wariat,
Chwaliła wciąż proletariat.
Kupiła raz maczku paczkę,
By pisać donosy maczkiem.
Zjadając starą tasiemkę
Mówiła, że jest agentem,
A gdy połknęła dwa złote,
Zwracała sierpem i młotem.
Martwiły się inne kaczki:
"Co będzie z takiej lewaczki?"
Aż wreszcie znalazł się kupiec:
"Na obiad można ją upiec!"
Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł, jak należy, w brytfannie,
Lecz zdębiał, gdy obiad podali,
Bo z kaczki zrobił się Stalin,
W dodatku cały w buraczkach.
Taka to była lewaczka!
z dedykacją dla Manique'a :) Leonor


Komentarze
Pokaż komentarze