20
BLOG
13 grudnia 2006
„Jaruzelskiego i Kiszczaka powinni zdegradować”, usłyszałam dzisiaj. Moja ocena stanu wojennego jest dosyć jednoznaczna i negatywna. Moja ocena Jaruzelskiego jest mniej jednoznaczna, ale też negatywna. Natomiast mam poważne obawy, że zacytowane powyżej poglądy prowadzą do rezultatów odwrotnych od zamierzonych. Licealny program historii co prawda obejmuje najnowszą historię Polski, ale w praktyce za szczęśliwego może uważać się nauczyciel, który zdąży z Drugą Wojną Światową. A później wykształceni i skądinąd inteligentni dwudziestoletni mówią mi, że oni nic nie mają do komunistów, bo komunizm nic im nie zrobił; o stanie wojennym mają podobną wiedzę. Bardzo łatwo jest włóczyć za rydwanem trupa Jaruzelskiego i niewątpliwe są tacy, którzy mają prawo tego żądać (w znaczeniu metaforycznym oczywiście, żeby nie było, że do czegoś nawołuję). Natomiast ciągle zbyt mało wyciąga się wniosków z historii na poziomie edukacji, która jest o tyle ważniejsza od rozliczania.


Komentarze
Pokaż komentarze