Leonor Fini Leonor Fini
29
BLOG

Dorastanie w "Gorszych światach"

Leonor Fini Leonor Fini Polityka Obserwuj notkę 2

Kolejne opowiadanie Cezarego Michalskiego z „Gorszych światów” w zasadzie rozwija problem poprzedniego. Tym razem jego bohater to już rewolucjonista sensu stricte, były uczeń Biskupa Jansena, odwołującego się do wartości z przeszłości i ogólnych postulatów chrześcijaństwa, a obecny uczeń Algernona, anarchizującego, charyzmatycznego przywódcy. Zarówno Jansen jak i Algie reprezentują „samoograniczającą się rewolucję” przeciw totalitarnemu państwu, zniewalającemu obywateli poprzez Doktrynę Wolności (znów dostaje się liberalizmowi, a przynajmniej jego możliwym wynaturzeniom) i stanowiącemu dziwną fuzję kapitalizmu (kult własności prywatnej) i socjalizmu (każdy obywatel posiada dokładnie po jednej akcji głównej firmy fonograficznej). Państwo bezwzględnie zwalcza propagatorów Świetlanej Przyszłości i Nieskalanej Przeszłości, dopuszczając wyłącznie Teraźniejszość – w której nie potrafią żyć rewolucjoniści, chyba nie tylko ze względu na poczucie zniewolenia, ale i ze względu na osobiste nieprzystosowanie.

 

Rzeczywistość bardzo przypomina tę z „Gabinetu krzywych luster”: powraca motyw pluszowego krzyża i strach przed ośmieszeniem. Dodatkową karę dla buntowników stanowi Cela Śmiechu – odpowiednik reality show, jednego z symboli naszych czasów, w którym umieszcza się skazanych pod bacznym, dwudziestoczterogodzinnym okiem publiczności, gdzie ostatecznie się kompromitują. Pod koniec opowiadania dowiadujemy się, że horror Celi polega jednak na czymś zupełnie odwrotnym: to osadzeni muszą non stop oglądać swoich dawnych uczniów i ich życie prywatne, co okazuje się nie do wytrzymania. Publiczność reality shows może zachowywać się w sposób bardziej żenujący niż ich aktorzy.

 

 Głównym problemem, jaki przedstawia sobą władza, jest jej przezroczystość – co powoduje, że nie wiadomo jak z nią walczyć. Brzmi to zupełnie jak diagnoza Sierakowskiego, dla którego „system (...) jest przezroczysty, elastyczny, lepki” (w wywiadzie „Po pierwsze: nie bać się polityczności”). Stąd „w epoce ‘przezroczystej władzy’ nawet najbardziej radykalni buntownicy potrafią jedynie parodiować panujący język. Takie są nieubłagane prawa hegemonii” (Michalski, s. 45). Nie da się ukryć, że Michalski nie wystawia swoim rewolucjonistom najlepszego świadectwa. Pojawiają się dość luźne i ironiczne odwołania do wielkich ruchów reformatorskich, komunizmu i chrześcijaństwa (jeden z buntowników nazywa się Trocek, inny to Juda, zbuntowany Nadzorca). Są przy tym ewidentnie śmieszni – mają do dyspozycji „trzy pistolety i dwie wiązki granatów”, walczą z Pokemonami (jako mającymi szkodliwy wpływ), uciekają się do ikon faszystowskich (marsze Biskupa) i anarchistycznych. Co więcej, Algie okazuje się być wyszkolonym przez Nadzorców, podstawionym pseudo-przywódcą, aby w sposób kontrolowany skanalizować bunt – zatem główny bohater to także produkt systemu. Może dlatego ostatecznie dochodzi do wniosku, że rewolucjoniści nie mieli racji. Twierdzi, że wolałby być konformistą, wygranym – i chyba nie tylko dlatego, że zapłacił zbyt dużą cenę za swój bunt. Zadaniem rewolucji jest wygrywanie, nie mogą istnieć przegrani rewolucjoniści – a w świecie Michalskiego dorastanie polega na tym, że z idealistów ludzie zamieniają się w realistów / konsumentów / cyników.

Leonor Fini
O mnie Leonor Fini

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka