Może warto by rozpisać konkurs na największą obsesję antymichnikowską. Kto by wygrał? Ziemkiewicz czy Michalski?
Prawda jest taka, że Michnika nikt nie lubi, poza smętnymi niedobitkami z SLD i równie smętnymi pogrobowcami Unii Wolności. Aktualnemu prawicowemu establishmentowi nie po drodze z GW z oczywistych względów ideowych: liberalizm światopoglądowy stał się obecnie synonimem rui i porubstwa, a piętnowanie hurra-endeckich i przesadnie konserwatywnych zapędów niektórych Polaków wybitnie dzisiaj nie w modzie. Do tego dochodzą jeszcze resentymenty publicystów Dziennika i już mamy gotowego wroga publicznego.
Lewica ideowa natomiast (ta młoda, tworząca się) ma Michnikowi za złe, że wspierał SLD, a tym samym zablokował utworzenie się „prawdziwej” lewicy (Pinior, Kuroń). Być może ma ona rację, może gdyby nie monopol SLD i fakt, że tylko to ugrupowanie odziedziczyło środki na prowadzenie polityki (co nie jest wyłącznym dziełem Michnika), polska scena polityczna wyglądałaby dziś w sposób nieco bardziej cywilizowany. Ale może nie byłoby żadnej lewicy, tylko zalałaby nas endecja, gdyby Michnik nie zaczął cywilizować komunistów.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)