Dołączam do grona autorów komentujących dziś zapowiedzi „najdroższej produkcji TVP” czyli lewicowej odtrutki na Pospieszalskiego. Mniej interesuje mnie spiskowa teoria dziejów stojąca za decyzją Urbańskiego (cios w LiD? iluzja pluralizmu? samobójstwo prawicy?) – bardziej natomiast ciekawi mnie, jak Sierakowski wybrnie z tego zadania. Gdzie postawi granicę, aby nie pójść na ideologiczny kompromis i skończyć jako centrum, ale również aby nie popaść w niszowość? Program ma wprowadzić lewicowe idee do dyskursu publicznego, ale wielkiej zręczności wymaga taka ich prezentacja, aby nie zniechęcić widza przyzwyczajonego, że wszystko co socjalne w gospodarce to populizm, co liberalne światopoglądowo pochodzi od szatana, a wszystko razem to sierp, młot i gułag.
Wydaje mi się, że łatwiej pójdzie z kwestiami ekonomicznymi – jeśli pojawią się eksperci inni niż neoliberalni i jeśli nie będą automatycznie wyśmiewani jako niepoważni (zakładam, że nie będą), wtedy coś może drgnąć. Znacznie trudniejsze wydaje mi się wprowadzenie innych kategorii światopoglądowych („geje” zamiast „ci wstrętni pederaści” i „usuwanie ciąży” zamiast „mordowanie dzieci nienarodzonych”). Ale może (miejmy nadzieję) nie doceniam społeczeństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)