Uprzedzam wszystkie głosy krytyczne, nie będzie o obronie agentów ani o samej zasadności rozwiązania WSI. Będzie jedynie o tym jak nie należy rządzić i jak nie należy uprawiać polityki oraz o konieczności lekcji dla przyszłych pokoleń.
Roboczo zakładam iż rozwiązanie WSI było rozsądne. Na Salonie24 były głosy że nowy wywiad to fantastyczna sprawa, nie wnikam w to. Może to co się dzieje w Afganistanie to tylko przypadek i nic organizacyjnie nie jest tu zawinione.
Tylko, u licha, po co tą w założeniu słuszną sprawę przeprowadzono w tak partacki, dyletancki, wręcz frajerski sposób? Od 5 miesięcy Prezydent RP boi się opublikować dzieło jakie wyszło spod ręki p. Macierewicza. Szef BBN p. Stasiak, prosi o litość i odmawia komentarzy w tej sprawie.
A czemu właśnie p. Stasiaka nie postawiono na cele komisji likwidacyjnej? Nie trzeba być widzem filmów z Jamesem Bondem aby wiedzieć jak się tego rodzaju sprawy załatwia. A zwłaszcza kiedy się nie ma nic do opisania raportach likwidacyjnych, kiedy nie ma się żadnych twardych dowodów. Jestem w stanie zrozumieć że czasem jest tak iż brak dowodów dla sądu nie jest jeszcze powodem aby komuś odpuścić i uznać go za niewinnego. Tyle że wywiad ma na to sposoby - od zatrutych parasoli po zesłanie na placówkę do Ułan Bator.
PiS ma moim zdaniem w tym momencie poważna rolę propaństwowa do odegrania. Musi bezwzględnie, przykładnie ukarać Antoniego Macierewicza. Musi, o ile zależy mu na tym aby przyszłe rządy, politycy mieli świadomość iż nie wystarczą jedynie dobre chęci. Potrzeba też oleju w głowie, kompetencji, wiedzy i doświadczenia.
Wszystko można zrobić, każdą słuszną rzecz zrealizować na dwa sposoby - głupio i mądrze. Każdą rzecz, nawet najlepszą, można skompromitować w bardzo prosty sposób. Rozwiązanie WSI jest właśnie tego rodzaju sprawą. Karanie Macierewicza nie jest zadaniem PO i obecnego rządu. Jest to zadanie PiS i Prezydenta - oni go stworzyli, on ich skompromitował, oni muszą położyć temu kres. Dla dobra Państwa jak i dla dobra idei rozwiązania WSI (oraz samego PiS)
Lech Kaczyński ma dziś trochę "pod górę", opinia o nim jest średnia. Lecz ma jeszcze szansę na to że, nawet jeśli nie zostanie znów prezydentem, to jakoś tam pozytywnie w historii Państwa polskiego się zapisać - tj. jako pierwszy Prezydent który był w stanie wyciągać wnioski (i wymierzać kary) z działania swoich podwładnych. Taka lekcja odpowiedzialności za państwo w wykonaniu Prezydenta da więcej niż wszystkie inicjatywy Rokity i Ujazdowskiego razem wzięte. Jeden dobitny przykład starcza za wiele napisanych słów.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)