Jak było do przewidzenia pomysły Prezydenta aby ostro zaatakować Rosję sankcjami nie spodobały się nawet bałtom. Usłyszałem dziś nawet informację w radiu, iż Kaczyński telefonicznie uzgodnił z Merkel wspólne stanowisko o popieraniu Sarkozy w jego polityce mediacyjnej.
Domyślać się można tylko, że konsultacje jakie odbył Prezydent w ciągu ostatnich 72h jasno pokazały, że to Tusk i Sikorski mieli lepsze rozeznanie sytuacji oraz lepszy pomysł na to jaką politykę powinna prowadzić Polska w czasie poniedziałkowego szczytu. Nawet Gruzja, ustami jednego z ministrów, mówiła że nie o sankcje chodzi a jasne stanowisko potępiające Rosję. Trudno oczywiście przesądzać jak się nasz prezydent zachowa w poniedziałek, ale ryzyko blamażu jest już mniejsze niż wczoraj. Zesztą już dziś sama kanacelaria Prezydenta próbuje sprzedać tezę że w sumie Prezydent od początku był łagodny i hamował wszystkich tych co chcieli z Rosją ostro. Skoda tylko że nie pohamował się sam w Tibilis.
Pojawia się jednak pytanie o sens polityki naszego Prezydenta. Dwa ciekawe głosy na ten temat przynosi dziś Dziennik:
Dziś w Dzienniku prof. Kuźniar stawia mocne tezy poddające w wątpliwość zdolność Kaczyńskiego do prowadzenie polityki zagranicznej zgodnej z interesem narodowym. Pisze on iż w trzech ważnych sprawach ostatnich miesięcy przyjmował on optykę innych krajów i kierował się innymi interesami niż Polski - mowa tu o Lizbonie (gdzie kierował się interesem Irlandii a nie Polski), Tarczy (interesem USA a nie naszym) oraz Gruzji (interesem Gruzji a nie Polski).
Cezary Michalski pisze za to o tym, iż Prezydent wyciągnął całkowicie błędną lekcję z naszej historii - zamiast mieć na uwadze kondycję naszego kraju i zamiast starać się go wzmacniać, gotowy jest iść na międzynarodowe bitwy o których z góry wiadomo iż musi przegrać. Michalski pisze iż efektem tego podejścia jest dalsze osłabianie Polski, a zwłaszcza godzenie w żywotnie ważne dla naszego bytu związki z Europą.
Warto aby nasi politycy ze wszystkich partii pochylili się nad tymi głosami i z większą rezerwą podchodzili do polityki jaką - mniej lub bardziej udolnie - próbuje aplikować nam Prezydent (ale zresztą nie tylko on).
Na koniec muszę się pokajać za mój przedostatni wpis - wszystko wskazuje na to iż Sarkozy wcale nie miał zamiaru rozgrywać Kaczyńskiego i Tuska. Prawda była, jak donoszą media, prozaiczna - to nasz prezydent sam wybłagał zaproszenie u francuzów a nie Sarkozy zastawił na niego pułapkę. Nie doceniłem Sarkozy`iego i przeceniłem naszego Prezydenta - mój błąd.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)