Kolejna odsłony wojny Prezydenta z Premierem a`la Wałęsa. Jeśli będziemy pamiętać, że spór ten toczy się o sprawy zasadnicze, o uprawnienia (jak pisze dziś np. w komentarzu na 2 stronie Dziennik czy wcześniej Wyborcza piórem Kuczyńskiego) i o to jak de facto ułoży się relacja konstytucyjna między oboma organami władzy, to Tusk nie miał specjalnego wyjścia i każda metoda jest tu dobra. Zabranie jedynego (swoją drogą jest to zabawne że mamy jeden) samolotu jest gestem rodem z piaskownicy ale w sytuacji kiedy przeciwnik gra tak jak to można sobie obejrzeć w TV, to nie było innego wyjścia.
Tusk jeśli chce coś znaczyć w polityce musi, bez względu na sondaże w TV czy gazetowe albo salonowe opinie, doprowadzić do zwarcia i je wygrać. Jak się ugnie i ustąpi Kaczyńskiemu to nie dość że będziemy mieli istotną zmianę w Konstytucji bez decyzja Sejmu i narodu, czystym prawem kaduka (nawet Wałęsie się to nie udało przy okazji Drawska i to w realiach innej konsytytucji), a w dodatku będziemy mieli pokaz słabości Tuska jako premiera, polityka oraz lidera.
Jeśli nie jest w stanie powstrzymać Lecha Kaczyńskiego w jego wałęsiźmie to po co nam Tusk jako premier?
Komentarze
Pokaż komentarze (1)