Straszenie faszystami to jedna z podstawowych zasad polityki społecznej prowadzonej na obszarach zależnych przez władze sowieckiego związku.Zamysł bardzo prosty, żeby nie powiedzieć prymitywny i skuteczny, gdyż w byłych demoludach żyło wciąż wielu skutecznie przez faszystów „pokaleczonych”
„Postraszyć lud faszystami, a chętnie schroni się pod nasze skrzydła, albo lepiej czułki czerwonych pająków , faszystów pogromców.
Będą z tego strachu robić to co chcemy, żyć tak jak chcemy i za takie kwoty jak chcemy i skutecznie wystraszeni nie zauważą, ze z ich pracy powstaje nowa, uprzywilejowana, wyzyskująca ich kasta..
Wprawdzie lepsi nie jesteśmy, ale o tym wiemy my, a kto zwyciężył i ma władzę ten dyktuje co jest prawdą,a co fałszem, kto jest dobry, a kto zły, kto mordował , a kto wyzwalał”.
Świetnie to pamiętamy z naszych mediów, które wykonywały tę politykę do lat dziewięćdziesiątych.
Teraz Rosji już nie wypada stosować takich metod oficjalnie, bo jak wytłumaczyć swojemu społeczeństwu, ze z faszystami i ich potomkami mamy bardziej zacieśnione związki gospodarcze polityczne i politykę bardziej przyjazną niż z byłymi demoludami jak my uciskanymi i mordowanymi przez tychże faszystów? Taka polityka i propaganda miałaby także zły wpływ na te związki. Jednak zauważamy wyraźne zmiany genetyczne w nowym gatunku ludzkim zwanym homo sovieticus.
Zmiany te dotyczą właśnie histerycznej reakcji na słowo faszyzm , nazizm i histerycznych zachowań wobec osób, które o to mogą podejrzewać.
Gen ten ujawnia się w zachowaniach tego gatunku ludzi w rożnych nieoczekiwanych sytuacjach i możliwość zapobiegania takim nieoczekiwanym zachowaniom jest jeszcze psychiatrii nie znana. Zauważamy je choćby w wypowiedziach mieszkańców Krymu, w których dominuje strach przed nieznanym, strach przed faszystami,ale także choćby w niedawnych występach naszego e-posła we Frankfurcie. Nasz e-poseł w swojej heroicznej, acz chaotycznej obronie utożsamił ten gen z „polską duszą”czym wzbudził to czego oczekiwał : jawną u niektórych, u innych skrywaną sympatię posiadaczy podobnego genu, których jeszcze w Polsce miliony.
Nieliczni może tylko wiedzą, lub zrozumieli, ze czym bardziej utożsamia się ten gen z polską duszą tym gorzej dla tej duszy.
To właśnie ta przeszła już socjotechnika sowietolandu pozwoli teraz Putinowi bez jednego wystrzału zająć Krym, bo skutecznie wystraszeni mieszkańcy chętnie nowych zwierzchników zaakceptują, a nawet ich oczekują.
Gen ten łatwo wszak aktywować skuteczną akcją medialną, czym Rosjanie zajęcie Krymu poprzedzili.Jednakże, gdyby jego nie było aktywacja nie byłaby możliwa.
Aktywacja ta jest niezwykle łatwa i nie trzeba być wirtuozem, o czym świetnie wiedział Jacek Kurski wstawiając do katarynki płytkę zatytułowaną "Dziadek z Wehrmahtu" i uruchamiając korbką.
Trzeba przyznać, że faszyści (niemieccy i ukraińscy zwłaszcza) zrobili niezwykle dużo, żeby ich się bać, ale sposób w jaki wykorzystywała to czerwona zaraza przeciwko własnemu społeczeństwu to bardzo podły majstersztyk, podła, mało wyszukana, acz skuteczna socjotechnika, która pozostawiła w demoludach nieodwracalne zmiany przekazywane genetycznie na następne pokolenia.
Stąd termin „homo sovieticus” powinien wreszcie zająć właściwe miejsce w świecie nauki jako określenie nowego, ludzkiego gatunku.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)