sam nie wiem która opcja .
Historia
Walka o wybudowanie tej polskiej szkoły na terenie Wolnego Miasta Gdańska trwała kilka lat od 1933 roku. Najpierw toczyła się walka o wykupienie kawałka ziemi pod budowę. Kilkakrotnie Macierz Szkolna z Gdańska była bliska wykupienia kawałka ziemi pod szkołę, zawsze niestety prawo pierwokupu miała gmina niemiecka, z sołtysem Kurtem Neumannem na czele. Unicestwiali sprawę.
Sylwester Domański,działacz polonijny i gospodarz na 15-hektarowym gospodarstwie, ten wielki patriota, chciał odsprzedać prawie za darmo 1,5 ha swej ziemi na ten cel. U niego od kilku lat Maria Ornasówna, przedszkolanka, prowadziła dla polskich dzieci ochronkę. Zajmowała największą izbę i pokój na mieszkanie. Wreszcie w roku 1935 doszło do ugody. Z 1,5 ha ziemi Niemcy zabrali 1 ha na budowę baraku na świetlicę dla niemieckich dziewcząt i 0,5 ha zostawili do dyspozycji Macierzy Szkolnej. Na tym kawałku ziemi zaczęto budować polską szkołę. Ale materiały budowlane trzeba było przez Wisłę przewozić barkami na prawy brzeg a potem wozami zaprzężonymi w konie dostarczyć na budowę. Żadne przedsiębiorstwo niemieckie nie chciało materiałów budowlanych sprzedać Polakom.
Mimo przeszkód budowa Polskiego Domu trwała tylko 1 rok i w lipcu 1937 r. nastąpiło uroczyste otwarcie szkoły
W tej szkole później dyrektorem był nauczyciel z Tczewa Jan Hinz i dwie zakonnice dominikanki siostra Lucjana (Makurath) i siostra Matylda (Potocka) która miała prowadzić przedszkole. Doszedł jeszcze skierowany przez Macierz Szkolną ks. Józef Dydymski, który odprawiał msze święte w kaplicy szkolnej dla uczniów, ich rodziców i Polaków z Piekła. Wnioski o przyjęcie do szkoły złożyli rodzice 43 dzieci, ale uczęszczało tylko 24 uczniów, gdyż rodzice byli szykanowani i zwalnianbi z pracy, jeżeli wysyłali dziecko do polskiej szkoły. Nauka trwała 2 lata. Już w sierpniu przed wybuchem II wojny SS-mani weszli do szkoły, zaaresztowali dyrektora Hinza, zakonnice i księdza, potem ich wrócili na wolność, ale Jana Hinza zatrzymali i później rozstrzelali. Za udział w budowie tej szkoły zginął w obozie koncentracyjnym Oranienburg Jan Borzechowski, jego syn był więziony w Mauthausen, ale przeżył, w obozach byli również Gołębiewscy. Inni Polacy jak Antoni Karczewski i jego siostra, Więckowscy, Słonimscy, Myśliwscy, Jabłońscy, Waszelewscy i inni byli upokarzani i prześladowani.
Dziś


Komentarze
Pokaż komentarze (2)