Z góry zastrzegam - nie znam się na ogólnej zasadzie panującej w Polsce.
Ot zapytałem panią co ją znam z okolicy , a ona pracuje w dużym sklepie w Sopocie podpadającym pod ewentualną ustawę.
Na spacerze z psem była to się spotkaliśmy , trochę wiocha bo akurat śmieci potygodniowe z samochodu w lekramówę upychałem.
Grzecznie zagaiłem - jak to u nich jest z tymi niedzielami ?
Normalnie odparła. Rotacyjnie. Każdy robi te 160-kilka godzin w miesiącu , bo sklepowi nie opłaca się bulić nadgodzin . Pracuje w co 7 niedzielę . Zasada jest prosta , zatrudniaja tylu pracowników aby przez 7 dni miec zatrudnienie pełne ale bez nadgodzin . Nadgodziny to łapie jak ktos na chorobowe ostatnio jak grypa zaszalała.
Ilośc pracowników na siedem dni . Jak będzie sześć pracujących to pewnie część zwolnią bo odpadnie 10 godzin co to jest czynne w niedzielę.
Jak jest gdzie indziej ? Ona nie wiem . Ja też nie wiem . Ale dyskusja w Polsce trwa......................



Komentarze
Pokaż komentarze (16)