Wipler se poszedł. Co dalej ? Wiadomo . Od czasu pierwszych emigracji z 2007 roku wiadomo .
Klawiatura w dłoń i skosić równo z trawą . zadnych sentymentów . Żadnych zahamowań. Ci co wczoraj milczeli dziś jadą z koksem .
Koledzy partyjni - wczorajsi koledzy - dzis nie mają wątpliwości who is who. Zniszczyć słowem , podejrzeniem , pomówieniem , podac w watpliwość , odetchnąć z ulgą że już go z nami nie ma .
Nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek.
A może by tak ...................................a wyobraźmy sobie , że za rok , może dwa odchodzą lub są wyrzucani tacy giganci niezależnego zdania i słowa jak
Czarnecki , Błaszczak , Hofmann czy Wojciechowski a może nawet Jojo Brudziński.
Nawet nie wyobrażam sobie tych epitetów , porównań dotychczasowych zwolenników - tej zadowolonej miny innych kolegów bo miejsce się zwalnia i mozna juz bezkarnie dowalić.
Po raz "milionowy" proszę - a nie możecie tak na tydzień , no 4 dni , no 2 dni przed napisac jaką gnida komuchem czy cieniasem była dana persona ? Zawsze po czasie . I zawsze w chórze . Nuda panie nuda.



Komentarze
Pokaż komentarze (27)