Podkusiło mnie napisać notkę kilka dni temu , to się poczułem i siedziałem przed telewizorem trzy wieczory .
Komuś odwykłemu od telewizora jak ja sprawiało to sporą trudność - lekko nudnawe to wszystko było .
Natomiast elementy sf bardzo mi przypadły do gustu - żeby w filmie niby historycznym to umieścić no cacuszko .
NAwiązania polskie pominę - co będę rzucał wyrazami z których najłagodniejsze to wy .......... p...........niemieckie s.........f laszujące itd.
Dopiero teraz po zakonczeniu emisji mam szansę coś napisać ( sporo wychwycił Witek i opisał ) .
Naj scena z filmu to jak z telewizora poleciało zdanie - jesteśmy wyzwolicielami a nie gwałcicielami . Dla mnie bąba . To zapamietania prosżę obecnych i przyszlych pokoleń . A te Niemki w liczbie paru milionów co to je zgwałcono ( wydymano , wyruchano , wyjebano ) to pikuś. I ta licytacja która miała farta bo tylko 5 ją brało a nie 50. Także wszystkie te wyrazy zastepujemy słowem wyzwoliciel . A wy żyjące jeszcze modyfikacja . Oni was nie gwałcili . Wyzwalali. Pojęły staruszki ?
Zaje było też jak trójka co ocalała odbywała spacery . Takie po pińcset kilometów .
Idzie sobie niemiecki Żyd z okupowaniej Polski do Berlina . Tak idzie sobie chyba pomiędzy Sowietami a Niemcami. Bo Sowieci jakby dorwali Niemca co w cywilnym idzie to by go szczelili.
Niemcy jakby dorwali Zyda to by go szczelili.No dobra kolesia gadającego po niemiecku po cywilu.Też by go szczelili dezertera .
Idzie sobie pareset kilometrów Niemka przebrana za Marusię . No bąba. I spoko . Nie spóźniła się na spotkanie. Aprowizacje i transport miała chyba w Armii Czerwonej . Dzielna . Nie czytała wydanej dopiero w XXI wieku - Wojna nie ma w sobie nic z kobiety - to nie znała losów żołnierek sowieckich.
No i ten z batalionu karnego. Idzie i też dochodzi . Kolejny farciarz , Ani Ruscy go nie złapali i nie zwiedzał Kołymy ani swoi go nie spotkali i nie dostał w łeb.
Koleś w amerykańskim mundurze zatrudniający Dorna marki standanterfuhrer w maju 1945 w Berlinie - cacuszko. A ponoc tam Sowieci szaleli , palili gwałcili niszczyli , rekwirowali pili parę miesięcy a tu proszę nowa wersja - Amerykanin w Berlinie .
Scena jak z kopa otwiera się drzwi a za nimi zakurzony bar i flaszki pełne . w maju 1945 w Berlinie .
Wrak czołgu miał numer 102 . Musieli widzieć Pancernych. Takie przypadki nie istnieją .
Jeszcze pewnie trochę zmodyfikuję notkę bo tu nie mam pewności
ale wydaje mi się że widziałem takie opisujące1944 rok
Gliwice Polska oraz Racibórz Polska . żadne tam Ratibor czy Gleiwitz . Tu się wzruszyłem .



Komentarze
Pokaż komentarze (36)