Pogardę - nie można tego inaczej nazwać - okazał Marek Magierowski w "Rzeczpospolitej" związkom zawodowym pisząc o ich ostatnim ogólnoeuropejskim wystąpieniu. Związki protestowały przeciwko przerzucaniu skutków decyzji bogatych na biednych, w tym właścieili i polityków na pracowników. Bez wątpienia współczesne zwiazki stoją - nie tylko w Polsce - przed rzędem pytań na które nie mają odpowiedzi...
Jak ich dzialalność i cele mają się do prawa pracownika do indywidualnych wyborów, przywilejów pracowników niektórych branż, życia całych gałezi gospodarki na koszt reszty obywateli, tamowania naturalnego ruchu na rynku pracy, także bezradności wobec sposobu działania światowych korporacji, wreszcie politycznego uzależnienia niektórych ze związków.
To wszystko nie zmieni faktu, że tak jak nie wymyślono nic lepszego od złej demokracji i nie ma lepszej gospodarki niż wolnorynkowa, tak nie ma innego skutecznego środka zapewnienia normalnego życia tym, którzy nie są wlaścicielami, jak związki zawodowe. One - jak kilka razy w historii - wyjdą z kryzysu, ktory przeżywaja, bo taka jeste społeczna konieczność.
I aroganckie robienie "buraka" i "głupa" z ludzi, którzy po prostu mają kilka zer mniej na koncie nie wróży dobrze tym, co się śmieją.
Wystarczy przypomnieć, co jest za Czesławem Miłoszem napisane na pomniku gdańskich stoczniowców. I nie tylko przy rocznicy i na Mszy. Nie ma co się upajać chwilowym stanem własnego majątku, pozycją zawodową czy po prostu pewną dozą szczęścia. Bo także ci, ktorym duża ilość zer nie jest i nie będzie dostępna, nie spoczną na zerze.
Wszystkie badania mówią, że najmniejsza przestępczość i najwyższy stopień spolecznego zadowolenia, najlepsze wyksztalcenie etc. - jest tam, gdzie różnice spoleczne są stosunkowo najmniejsze. Nie wymuszane komunistycznym batem czy faszystowskim knutem, ale jednak lepiej jak najmniejsze, ot, takie duńskie choćby.
Ci, co uznają największe za nieuniknioną konsekwencję rozwoju sieją wiatr, który przez świat już kilka razy przeszedł.
Ci którzy szydzą z biedniejszych, nawet czasem ubranych w barwy kontrowersyjnego aparatu związkowego - to, przepraszam za wyrazy - źli ludzie.
Leszek Budrewicz



Komentarze
Pokaż komentarze (6)