Wyobraźcie sobie gościa, który obiecywał tanią benzynę, a teraz zamyka Cieśninę Ormuz i tweetuje, że wszystko jest „in great shape”. Ropa Brent dzisiaj (13 marca 2026) oscyluje wokół 100–101 USD za baryłkę (ostatnie notowania: ok. 100,26–100,90 USD, z wahaniami od 99,50 do 102,70 w ciągu dnia), gaz w Europie drożeje o połowę w dwa tygodnie, niemieccy hutnicy i chemicy krzyczą, że piece zaraz zgasną – a on mruga do kamery jak kot po przewróceniu doniczki.
Plan jest prosty i cyniczny. Ameryka chce tani prąd dla swoich serwerów AI, a reszta świata ma płacić premię. Bez taniego prądu nie ma tanich tokenów. Bez tanich tokenów nie ma dominacji. Koniec gadania. Efekty od lutego widać gołym okiem: hel z Kataru – stop, chipy w Azji stoją. Nawozy i metanol – stop, Indie i Chiny płaczą. Ormuz? Eskortowany przez US Navy, ubezpieczany przez Departament Finansów – kto nie ma gwiazd i pasków, dopłaca jak za OC w Alpach. Wenezuela? Amerykański bufor ropy. Ceny u nich stabilne, u nas i u nich – premia.
A Polska? Siedzimy z niezłymi kartami. Świnoujście miele amerykański LNG jak młyn – 76% naszego gazu to już wujek Sam. Magazyny w połowie pełne, Tusk mówi „nie zgasną latarnie”, opozycja jak zwykle przypomina czyja to zasługa, o czym publiczność natychmiast zapomina.
Najbliżej tej logiki jest prezydent, który powtarza: bądźmy bramą LNG dla Trójmorza, trzymajmy się blisko najsilniejszego gracza i nie udawajmy, że Berlin załatwi nam tani gaz, kiedy sam ledwo zipie. Rząd Tuska też liczy na współpracę z USA, tylko z miną człowieka, który tańczy z wilkiem i boi się, że oberwie.
Co robić, żeby nie wyjść na frajerów? Przestać marzyć o europejskiej Szwajcarii energetycznej – przyspieszyć atom, wiatraki na Bałtyku, cokolwiek da własne megawaty. Brać amerykański LNG, ale negocjować twardo: długie kontrakty z klauzulami „jak ropa skoczy do 150, to taniej”. Nie wdawać się w wojny – ani kropli krwi za Ormuz. Budować hub: niech gaz płynie przez nas do Czech, Słowacji, Ukrainy – bezpieczeństwo plus kasa za tranzyt. Bo w tej grze nie ma już „europejskiej rodziny”. Jest Dolina Krzemowa z tanim prądem i reszta z rachunkiem za ryzyko.Trump postawił nas po ciemnej stronie stołu.I jak na razie wygrywa.My mamy szansę nie być frajerami. Wystarczy przestać udawać, że gramy w inną grę.




Komentarze
Pokaż komentarze