Polska reprezentacja wyszla na mecz z Grekami bardzo zmotywowanai dopoki Grecy prowadzili otwarta gre, nasza tradycyjnie mocna bron, kontrataki, dawaly nadzieje na bramke otwarcia.
Moze zbyt malo poczatkowo szlismy prawa, "dortmundzka" strona, ale stamtad oczywiscie przyszla bramka.
Kiedy Grecy po czerwonej kartce sie cofneli, wyszlo szydlo z worka ataku pozycyjnego, a wlasciwie nie wyszlo. Zostalo gleboko w worku.
Mecz potwierdzil, ze gdyby w 11 pilkarskiej bylo 5. bramkarzy, bylibysmy w swiatowe czolowce. Smuda boi sie wpuscic zmiennikow, co w turnieju moze byc konieczne. "Prusacy" z Borussi i pozostali polscy cudzoziemcy nie zawiedli, choc srodek obrony dala ciala przy bramce i karnym, ale przy golu dla Grekow blad popelnil waleczny Wasilewski.
Wczoraj przy takiej dyspozycji i Rosjan i Czechow przegralibysmy i z jednymi i drugimi.
Szanse jakiestam daja nam wolni rosyjscy boczni obroncy, dziura w rosyjskiej drugiej linii, slaba forma slynnego Cecha, brak ataku w czeskim zespole.
Ale bedzie ciezko. To jest turniej i druzyny zmieniaja twarze, ale na razie wychodzi na to, ze Grecy to najlatwiejszy przeciwnik w naszej grupie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)