Lista antywywozowa rośnie. Od lat.
Ministerstwo Zdrowia co kilka miesięcy publikuje nową listę antywywozową, czyli wykaz leków, których nie wolno wywozić z Polski ze względu na ryzyko niedoboru. Każdy kolejny wykaz jest zazwyczaj dłuższy od poprzedniego i obejmuje kilkaset pozycji. Mowa o produktach leczniczych, środkach spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobach medycznych zagrożonych brakiem dostępności.
Problem nie jest nowy i nie dotyczy wyłącznie Polski. Od momentu wybuchu pandemii Covid-19 braki leków są zjawiskiem globalnym. Ich główna przyczyna jest prosta: 80 proc. substancji czynnych stosowanych w Europie pochodzi z Chin lub Indii. Część tamtejszych fabryk nie nadąża z produkcją lub musiała ją wstrzymać.
Do niedoborów dokłada się jeszcze jeden czynnik. Część leków jest stosowana poza wskazaniami, dla których zostały zarejestrowane. Głośnym przykładem są preparaty pierwotnie przeznaczone do leczenia cukrzycy, które zyskały popularność jako środki wspomagające odchudzanie. Popyt skoczył, a podaż nie nadążyła.
GIF: na razie bezpiecznie, ale sytuacja jest dynamiczna
Łukasz Pietrzak, szef Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, zapewnia, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie zagroził jak dotąd dostawom leków do Polski.
"Kluczowe dla polskiego rynku leków są przede wszystkim Indie i Chiny. Biorąc pod uwagę analizy Europejskiej Agencji Leków, na chwilę obecną nie ma zagrożenia, by konflikt na Bliskim Wschodzie w sposób istotny wpłynął na łańcuchy dostaw do Polski" - powiedział Pietrzak.
EMA przeprowadziła audyt dotyczący łańcuchów dostaw leków już w październiku 2023 roku, tuż po wybuchu konfliktu palestyńsko-izraelskiego. GIF brał udział w tym badaniu i nie zidentyfikował istotnych ryzyk. Aktualnie inspektorat odnotowuje znacznie mniej problemów z dostępnością leków niż jeszcze kilka lat temu.
Kanał Sueski, Turcja i scenariusz eskalacji
GIF jednak nie bagatelizuje ryzyk. Główny Inspektor Farmaceutyczny wskazał na dwa konkretne zagrożenia, które mogłyby zmienić sytuację, jeśli konflikt się rozszerzy.
Pierwsze to bezpieczeństwo żeglugi na Morzu Czerwonym i w Zatoce Adeńskiej. Konieczność omijania Kanału Sueskiego i opływania Afryki wydłuża transport morski o kilkanaście dni. W przypadku leków rotujących w magazynach, takie opóźnienia mogą szybko tworzyć luki w zaopatrzeniu.
Drugie zagrożenie to Turcja. Choć nie jest czołowym bezpośrednim dostawcą leków gotowych na polski rynek, jest potężnym regionalnym producentem wyrobów medycznych. Pietrzak przypomniał, że jeszcze ponad rok temu Polska interwencyjnie kupowała w Turcji płyny infuzyjne, by ratować ich niedobory.
"Sytuacja jest dynamiczna. Nie wiemy, czy konflikt nie będzie eskalował na dalsze kraje, ani jak długo potrwa. Na obecną chwilę ryzyka związanego z dostępnością leków nie identyfikujemy" - podkreślił prezes GIF.
GIF zapewnia, że bieżąco monitoruje dostępność leków i łańcuchy dostaw substancji czynnych. Sytuację ocenia jako stabilną.
Tomasz Wypych
Fot: Czy w Polsce zabraknie leków? /cottonbro studio/pexels




Komentarze
Pokaż komentarze (5)