Byłem wyczynowym sportowcem, potem zzwyczaj miałem przerwe w zyciorysie przy okazji wiekszych imprez sportowych, decydujacych meczow, facsynujacych zawodow. Znam na pamiec wyniki nie gorzej niz sp. Lech Kaczynski ( do czasu znal sie dobrze), nie jestem slabszy od Michnika i Litynskiego (oni sie zatrzymali zdaje sie okolo Igrzysk Olimpijskich w Rzymie)
Z wiekiem zapal stygl, ot, wiedzialem po prostu kto w tej dziedzinie dostal Nobla. I jakies 10 lata temu mi wrocilo, tak chyba w ramach nadchodzacego starczego zdziecinnienia.
Teraz, po kilku dniach Euro potwierdzam, ze pilka nozna to opium dla ludu. Nic mnie nie obchodzi, nie wiem, co sie dzieje na swiecie. To informacje z innych dziedzin staja sie niewazne, w ogole nie wiem, co sie dzieje.Jak przez sciane slysze ze od poczatku lipca ze od lipca nie bedzie znow recept, ze w Syrii dalej strzelaja, Holland wygral dogrywke, zblizaja sie Nowe Horyzonty. Ale mam w glowie to, co "Przeglad Sportowy": zasadniczy grzbiet gazety jest o Euro, do tego cienka wkladka ze wszystkim innym, tam tez tylko nawet pilka nozna ze strefy poza Euro.
Wylaczylem sie, nie wiem co bedzie jak wroci wszytsko to, co w tej chwili nie jeste rzeczywistoscia, tylko nieudolnie ja udaje.Swiat w ktorym najwazniejsze jeste czy pilka wpadnie do bramki pozawalal odpoczac. Jak to sie skonczy bodzce wroca ze zdwojona sila. Takie - jak mawial Kuron - zderzenie pieska z ciearowka.


Komentarze
Pokaż komentarze