Prezydent Wrocławia mieszka na jego obrzeżach. I pewnie dlatego wysłal na całą noc wozy do odśnieżania i ciężarówki do wywożenia na teren Rynku i ulicy Swidnickiej. A w ogóle jest tu - oprócz ratusza, w którym teraz (dochodzi czwarta) nie pali sie swiatlo - normalne osiedle mieszkaniowe. Tymczasem silniki pracuja, lyzki uderzaja z hukiem o wypieszczony bruk. Generalnie jest jak na budowie Nowej Huty w srodku dnia. Od czasu do czasu ktos krzyknie z gory "kurwa, co jest/". W jednym oknie stoi zadziwiona emerytka, po drugiej stronie jakas pani pokazuje zza szyby cos palcem dwojce zaspanych dzieci..
Dodac trzeba, ze Rynek i jego bezposrednie otoczenie od strony Swidnickiej jest absolutnym deptakiem, na ktorym poza pojedynczymi urzedowymi pojazdami wszyscy poruszaja sie piechota. Tak, tak, Wroclaw jest jak na polskie warunki duzym miastem i na ulicach - jak okiem siegnac, dodajmy, tych dalej od Rynku, lezy sobie gdzie moze piekny snieg.
Jest po czwartej, wszystko hula, lyzki do odgarniania i do ladowania sniegu stuk, lup, lup stuk...



Komentarze
Pokaż komentarze