Sadzac po dotad obejrzanych filmach ( na kazdym festiwalu to jest zawsze zwiazane mocno ze sztuka rezygnacji). odwane przewaznie i prawie zawsze wrazliwe spolecznie kinoi dokumentalne pozostaje pod silnym wplywem reality show. Wiekszosc filmow to kompozycje oparte na pomysle; mamy jakas konkretna sytuacje wyjsciowa, czasem to jest wyjsciowa sytuacja egzotyczna, czasem lokalna, stawiamy kamere i czekamy, az samo sie cos "zadzieje".
Swiat tak pokazywany zniecheca do jego zwiedzania, szczegolnie tych tradycyjnie "zapisanych" do zwiedzania miejsc. Moze tylko sens mialoby pojechac tam, gdzie dziejej sie jakas niesprawiedliwosc i w imie mniej czy bardziej kulawej sprawiedliwosci dac sie zabic. Mozna tez odniesc chwilami wrazenie, ze jury ma zaplacone za ogladanie konkursowych filmow slabszych, a widzowie placacay za bilety w nagrode idac na film pozakonkursowy maja "filmowwo" lepiej. Tyle na razie z "wrockowego" wydania Planete+ Doc Film Festval.
Sa filmy dobre, ze warto, ale o tym pozniej...



Komentarze
Pokaż komentarze