Tuz przed poczatkiem drugiej polowy znowu nawala lacznosc ze stadionem. Moze obsluga tanczy sambe w przerwie...
Anglicy druga polowe zaczeli znow od wylania na 30 metrach kanalu La Manche. A Brazylia jakby chciala wygrac pieknem, bez wysilku. Neymat egoistycznie. Z dwoch zmian w Brazylii bardziej widoczny Marcelo. Hulk sie slizgal i nie ma gola. Dobijajac piekny strzal z drugie linii Fred..1:0 jak gama Mozarta. Scolari sie usmiechnal.
Anglicy dwa razy groznie na bramke, ale wynik bz. Az Chamberlain strzalem po ziemi tuz zza szesnastki - remis.
Moze Anglia gra prosta pilke, ale Brazylia z nia nie wygra na spiaco. Lucas huknal z daleka, ale tez daleko od bramki. Czwarta zmiana Brazylijczykow, Hulk schodzi, bo rekawami juz oddychal. Mecz troche zaczyna wygladac jak dziewietnastowieczne spotkanie angielskich marynarzy z Indianami - mysliwymi. Anglicy mieli szanse, ale przekombinowali. Rooney w pelnym biegu - jak kiedys w finale Ligi Mistrzow Barcelonie - plasowane okienko... Ach, ten Rooney...Anglia prowadzi dwa - jeden na Maracanie. Lucas z Paulinho - i wolej Paulinho, osiem minut przed koncem jest 2:2. Anglicy kontratakuja czworka, Brazylia w kontrataku dlugim podaniem.
Brazylia chce pojsc za ciosem, ale chwilami za bardzo chca pokazac technike.. Ale Neymar jest niewidoczny w drugiej polowie.
Przedz meczem Anglicy mowili o respekcie wobec Brazylii, Brazyljczycy lekcewazaco o przeciwniku.
Remis. Sukces Anglii, Brazylia wielka niewiadoma rok przed mistrzostwami swiata u siebie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)