6 obserwujących
227 notek
89k odsłon
  42   0

Master. 45

Marika była przygnębiona. Od czasu, gdy została porwana przeżyła całą serię uczuć. Najpierw był szok, potem przerażenie i rozpacz. Nie mogła nic jeść. Ciągle płakała i modliła się. Myślała o mamusi, o tym, co ona przeżywa, wiedząc, że zginęło jej ukochane dziecko. Tatuś też na pewno rozpaczał, pamiętała jak bardzo był dumny, gdy tańczyła w szkole w jeziorze łabędzim. Myślała o ich i własnej bezsilności. Bandyci, którzy wciągnęli ją do furgonetki byli brutalni, ale traktowali ją delikatnie. Nie miała siniaków ani zadrapań, bo to był element ich pracy. Mieli dostarczyć towar w jak najlepszym stanie. Odbiorcy płacili dobrze, więc mieli wymagania. Kolejne osoby, z którymi się zetknęła były kobietami. Nie wiedziała, że taka była strategia firmy w stosunku do dziewic. Ostateczny nabywca chciał mieć pewność, że dziewczyna jest absolutnie świeża. Spała źle i krótko, mimo że otrzymała łóżko godne księżniczki, domyślała się co ją czeka na końcu tej drogi. Teraz obudził ją sen, mamusia pochyliła się, żeby ją pocałować w czoło.

Prezes brukselskiej stacji telewizyjnej był bliski osiwienia. Miał gotową ramówkę. Całą noc miały trwać zamieszki, od rana miały się zjeżdżać głowy państw w pałacu królewskim, następnego dnia wieczorem prezydenci i premierzy mieli wziąć udział w balu charytatywnym. Na tle płonącego miasta byłoby to bardzo dramatyczne przedstawienie. Poza tym nie miało być nic ciekawego. Kiedy usłyszał o Lamborghini za sto milionów, znalazł sposób by to zginęło w zalewie innych ciekawostek. Teraz jednak zamieszki wygasły, strażacy dogaszali ostatnie płomienie, a wszyscy bojownicy brali udział w konkursie, którego pula nagród przekraczała wyobraźnię dziennikarzy.

Teraz doszedł do ściany i zadzwonił do Gi.

To przekracza moje kompetencje. Moi dziennikarze niczego nie puszczą bez waszej zgody, ale przyjechały ekipy z największych stacji. Najgorsze jest to, że jest Al Jazeera i Chińczycy.

Gi przedstawił problem Billowi i razem stanęli przed szóstką. Sytuacja była kiepska. Chińczycy i Arabowie to drugorzędny problem. Najgorszy był internet. Jedynie facebook i google były kontrolowane, więc cenzurowały wszelkie wzmianki o porywaniu dzieci i wszelkich, związanych z tym kontrakcjach obywatelskich. Teraz jednak nawet one stanęły w obliczu wyzwania. Oto kilka miliardów ludzi dowiadywało się z innych portali o rzeczach, które u nich były systematycznie przemilczane. Początkowo ludzi mówiących prawdę nazywano szurami, foliarzami i płaskoziemcami. Podsycano również te bajeczne wierzenia, żeby jak najbardziej rozmydlić rzeczywistość. Bardzo dobrze nadawał się do tego postmodernizm i jego dekonstruktywistyczne zapędy. Jednak w latach 30. coraz większego znaczenia nabierała socjologia systemowa, wypierając kompletnie skompromitowany marksizm z jego wojnami wszystkich ze wszystkimi. Kolejne fale feminizmu przynosiły nadmiar absurdów, dlatego w końcu doszło do ostrej, ideologicznej rozprawy feministek najświeższej fali z aktywistami ruchów gejowskich. Tymczasem socjologia systemowa dysponowała sitami, oddzielającymi absurdy od poważnych, naukowych pytań. Odsiano teorie płaskiej ziemi i czipów w szczepionkach, od mechaniki zorganizowanych grup przestępczych. Część wyznawców głównej linii oficjalnej propagandy zaczęła wątpić w przekaz. To się zaczęło jeszcze w czasach wielkiej zarazy, gdy całe państwa zamykały gospodarkę i drukowały pieniądze, facebook zaatakował oficjalnego prezydenta Stanów zjednoczonych, a biurokraci Unii Europejskiej pokazali swoją bezsilność wobec pandemii.

Portale internetowe zaczęły przyjmować strategię rozproszonych sieci, dlatego oświeceni musieli zatrudniać coraz więcej influencerów, potem nauczyli się wytwarzać własnych.

Influencerzy byli łatwi do kupienia, ale odbiorcy treści nauczyli się wyczuwać fałsz, dlatego łatwo zmieniali autorytety i szukali takich, którzy przynajmniej sprawiali wrażenie autentycznych.

Teraz sytuacja postawiła gigantów cyfrowych przed wyborem. Mogą mówić o tym, co się dzieje w Brukseli, albo podjąć ryzyko przegranej w wojnie o informację. Przeciwnicy zagrali tak potężną kartą, że udawanie niewiedzy oznaczało śmierć biznesową.

Gi uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie zawieszenie broni na dwadzieścia cztery godziny, przez ten czas Master nadejdzie, a wielka ofiara wzmocni go na tyle, że pokona wszystkich wrogów i wywyższy oświeconych. Może nawet uzyskają pełnię władzy i staną się Rządem Światowym.

Zgłosił gotowość bezpośredniej rozmowy z Chenem. Bill zaproponował, żeby zagrozić im wyłączeniem internetu na terenie Brukseli.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale