6 obserwujących
226 notek
89k odsłon
  49   0

Master. 62

Czołgi stały częściowo w lesie, częściowo na skraju otwartej przestrzeni. Tych widocznych było około trzydziestu, zwrócone bokiem, jakby tylko przejeżdżały. W lesie ukryte było jeszcze ponad 300 czołgów, 80 ciężkich dział i prawie 15 tysięcy ludzi. Ogłoszono stan gotowości bojowej, dowódca wiedział, że atak nastąpi o szóstej sześć po południu, zostało trochę ponad 4 godziny. Baza przeładunkowa jedwabnego szlaku mieściła się na cyplu nad Angarą, po drugiej stronie rzeki była miejscowość Michalewo. Irkuck był na północ, na południe drogi prowadziły do Ułan Bator.

Żołnierze czekali w pogotowiu, kilkakrotnie ogłaszano alarm bojowy i po kilku minutach odwoływano go. Dzień był pochmurny, ale bez deszczu.

Peter opowiedział Chenowi i pozostałym co się dzieje w Irkucku, nastrój pewnego przygnębiają wdarł się w ten poranek. Baza w Irkucku należała do kluczowych, Jedwabny Szlak krzyżował się tam z drogą na Indochiny. Wietnamczycy tworzyli prężne zakłady i opanowali technologie produkcji grafenowych powłok, które były konieczne do rozwoju nowych baz balonowych wzdłuż wybrzeży obu Ameryk. Interwencja rosyjska mogła spowodować spore straty.

Bianka obudziła się po krótkiej drzemce. Była wyczerpana, ale ten sen dodał jej sił. Zupełnie irracjonalnie zaczęła myśleć, że na pewno zobaczy Marikę, jak nie w tym świecie, to w tym drugim, który będzie lepszy. Kiedy zobaczyła, że Chen zaczyna się gimnastykować, stanęła obok niego i zaczęła powtarzać każdy ruch. Uśmiechnął się do niej, mimo że wcale nie było mu do śmiechu. Uśmiech zgasł szybko, bo przez głowę przebiegła mu myśl, że jego najlepszy przyjaciel dziś zabije jej córkę.

Janusz rozmawiał z Wiktorem Beriezowem o rozmaitych drobnych sprawach, więzień chciał zabić czas, więc zrezygnował z buty. Tematy poruszali neutralne, ale tak naprawdę się poznawali. Pan KGB był trochę zmęczony, ale nie pokazał tego po sobie. Omawiali prawdopodobieństwo deszczu, gdy podszedł Robert, również socjolog systemowy.

Słyszeliście, że Ruscy otoczyli czołgami nasze bazy na Syberii? - powiedział siadając obok nich.

Wiktor był Rosjaninem, jednak zbyt dużo czasu mieszkał poza Rosją, żeby kibicować aktualnym władzom i ich poczynaniom. Co innego Matiuszka Rossija i wielki rosyjski naród, on po każdym zdeptaniu podniesie się jak wiosenna trawa. Poczynania młodego Putina nie były zgodne z interesami oświeconych, choć zawsze w ostatecznym rozrachunku przynosiły im korzyść.

Wygląda na to, że możecie popaść w tarapaty. - powiedział.

Tarapaty to integralna część życia – odpowiedział mu Robert – cokolwiek nie robisz, zawsze trafisz na przeszkody.

Dywizje pancerne to spore przeszkody – rzekł Wiktor – Rosjanie mają dużo czołgów, mają rakiety, mają lasery, mają sojuszników.

Mówiąc o sujusznikach masz na myśli diabły, nadlatujące wam na pomoc?

Wiktor poczuł się, jakby był nagi, największa tajemnica oświeconych nie tylko została przejrzana, ale nawet zdeprecjonowana. Mówili o Szatanie w zwykłej rozmowie jak o nadchodzącym deszczu. Szatan stał się po prostu kolejnym problemem, który należy rozwiązać i nadal robić swoje.

Nie boicie się? Zapytał zdziwiony.

My się mamy bać? - Robert roześmiał się szczerze. To wy ściągacie sobie na głowę sojusznika, któremu będziecie zawsze służyć. Czy czujesz zbliżający się koniec twojego życia? Spytał Wiktora tak nagle, że ten oniemiał.

Mieszkańcy Brukseli stanęli przed wielkim dysonansem. Ulubiona lokalna telewizja, która codziennie rano zapewniała, że świat to bezpieczne i miłe miejsce a rządzący starają się o ich dobro, nagle zmieniła światopogląd. Emitowano filmy i programy opowiadające o zbrodniczej działalności Golden Amber Service, o tym, że jest przykrywką działań nowoczesnych oświeconych, którzy stosują gospodarkę opartą o pracę niewolniczą i przemoc we współczesnej Europie. Dla przeciętnego mieszkańca Brukseli, który pracował w jakiejś korporacji albo w administracji, taka wiedza nie mogła znaleźć akceptacji. Belgijska stacja telewizyjna zareagowała bardzo szybko. Telewidzowie zaczęli dzwonić i wypowiadać się w obronie dobrego imienia GAS, powrócono do nagonki antybalonowej i jednocześnie nastąpił wysyp materiałów propagandowych, w których oszołomy od balonów zabijają dzieci, torturują, gwałcą i deprawują. Gi rehabilitował się powoli, chciwość, która pchnęła go do sprzedaży akcji BTV przestawała być wadą. Dzięki niej można było pokazać oparty na faktach reportaż, jak balonowcy skupywali akcje i jak sprawnie zorganizowali przejęcie stacji. Rekordy oglądalności osiągnął filmik, na którym oszołomy wrzucają noworodka do beczki z gwoździami, a potem piją krew dziecka. Oglądający, często z wyższym wykształceniem, wierzyli w te informacje, ponieważ były przekazywane przez rządową telewizję.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale