6 obserwujących
226 notek
89k odsłon
  37   0

Master. 63

Wiktor zaczynał tracić pewność siebie. Od wczesnego dzieciństwa uważał się za nadczłowieka, któremu wszystko wolno. Duża inteligencja pozwalała mu łatwo łączyć fakty, ojciec powiedział mu jak wygląda świat i z kim warto się przyjaźnić, kogo unikać. Poza tym wszystkim ojciec znał wszystkich tych ludzi, których należało znać. Wiktor mógł sobie pozwolić na prawie wszystko. Na studiach prawniczych dowiadywał się jak brzmi prawo, ojciec w domu pokazywał mu jak można manewrować pomiędzy przepisami, które tworzyły niebezpieczny gąszcz dla maluczkich, a jednocześnie żerowisko dla drapieżnych zdobywców. Na drugim roku zadarł z nim syn nawiedzonych prawników, którzy opowiadali dzieciakowi o ideałach. Poszło o dziewczynę, którą Wiktor odbił chłopakowi a potem trafiła do burdelu. Szczeniak zaczął rozrabiać, kiedyś na korytarzu w obecności studentów nazwał go bandytą, szukał jakichś dziennikarzy, żeby nagłośnili sprawę, w końcu zaangażował rodziców. Rodzice byli znani i szanowani, więc któryś z prokuratorów musiałby cokolwiek zrobić. Istniała też obawa, że zostanie przekroczony próg utrzymania blokady informacyjnej i dziennikarze przejdą na drugą stronę. Cała trójka zginęła w wypadku samochodowym, auto zostało zmiażdżone przez ciężarówkę z materiałami budowlanymi.

Teraz, w obliczu tych dwóch ludzi poczuł się jak szkolny rozrabiaka, przyłapany przez nowego woźnego, który jest surowy, sprawiedliwy i wie o nim wszystko. Wszystkie sztuczki nagle przestały działać.

Czy możesz nam opowiedzieć o Gi? Zapytał Robert.

Chyba tylko to, co już wiecie. Jest dyrektorem Golden Amber Service, dziś zostanie awansowany w hierarchii oświeconych. Zajmuje się nadzorem nad urzędnikami unijnymi, narkotykami, bronią, niewolnikami, prostytucją, tajnymi pracami konstrukcyjnymi pod ziemią i w sektorach specjalnych.

Skąd zna Marka?

Kto to jest Marek?

Człowiek, który ma złożyć pierwszą ofiarę.

Nikt nie wie kim będzie ten człowiek, To Master osobiście go wyznaczył. Wejdzie do sali sześć po szóstej, wykona jedno cięcie i potem już Gi poprowadzi dalszą ceremonię.

Co sądzisz o Gi?

Najwyżsi podejrzewają go o to, że ma zbyt wybujałe ambicje, gdyby to było prawdą, organizacja byłaby zagrożona. Tym razem Janusz roześmiał się serdecznym śmiechem.

Gi ma wybujałe ambicje? Dobre sobie. W porównaniu do którego z was one są wybujałe? A może ty uważasz się za skromnisia. A może ci wasi najważniejsi umieją się ograniczać? Jaką ilość władzy uważacie za wystarczającą?

Chcemy całą władzę, nad wszystkim i wszystkimi.

O!!! To jest dopiero ambicja. Czy chcecie też panować nad Szatanem i jego diabłami?

Wiktor wzdrygnął się, jakby przeszył go prąd.

Nie, miałem na myśli tylko ludzi.

Nas też?

Tak, w zasadzie to tak.

Janusz z Robertem wybuchnęli niepochamowanym śmiechem.

Niezły jesteś. Twój kot zapewne myśli, że ma nad tobą władzę i w pewnym sensie ma trochę racji. Ale dlaczego myślicie, że możecie mieć władzę nad naszą organizacją, a nie możecie mieć władzy nad szatanem?

Przecież nie można mieć władzy nad Szatanem. - powiedział Wiktor, który pierwszy raz w życiu poczuł się jak uczestnik wielkiego bluźnierstwa. - nigdy nie bluźniłem przeciw Szatanowi.

Można mieć pewną władzę nad szatanem – włączył się milczący dotąd Chen.

Jest tylko jeden sposób, ale zawsze skutkuje.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale