Janusz Palikot i niektórzy z jego posłów upodobali sobie bieganie po mediach i bardzo bezkrytyczne opowiadanie na lewo i prawo co to złego w SLD się dzieje. Ten odchodzi, ten dzwonił, że chce odejść, a tamten powiedział, że u niego w kole... i tak dalej, i tak dalej.
Gdyby wierzyć prognozom - jakby nie patrzeć - jednego z największych wygranych minionych wyborów, wówczas SLD rozleci się nie dalej niż w przeciągu kilku następnych miesięcy. Czy tak się stanie, tego nie wiem, wiem za to, że dobrze zająć się własnym podwórkiem, bo wiele wskazuje na to, że jest czym. Postać Romana Kotlińskiego - niewątpliwie jednego z najbardziej kontrowersyjnych posłów - budzi łagodnie mówiąc duży dystans także tych, których poglądy umiejscowione są zdecydowanie po lewej stronie polskiej sceny politycznej.
No właśnie... po lewej, a nie po "palikotowej". Dzisiaj dowiadujemy się, że Roman Kotliński na stronach swojego wybitnego pisma atakuje Monikę Olejnik jakimiś materiałami teczkowymi - może wiarygodnymi, może nie, na pewno jednak nie wypada tego robić człowiekowi, który nie dalej niż dwa tygodnie temu miał tego typu problemy natury agenturalnej, z których musiał się na konferencjach prasowych tłumaczyć. Nie wypada teczkami atakować komuś, kto rzekomo umiejscawia się po lewej stronie polskiej sceny politycznej i z założenia powinien być tego typu wyciąganiem spraw - czy to prawdziwych, czy nie - obrzydzony.
Czemu się jednak dziwić. Taki Andrzej Piątak - poseł Ruchu Palikota ze Szczecina. Najpierw opowiada niewiarygodne bzdury w jednej z lokalnych rozgłośni radiowych - zobaczcie tutaj, twierdząc między innymi, że musi pokazać organizacjom ekologicznym, że hodowla norek na futra, to w sumie fajna sprawa (ciekawe co na to Zieloni 2004, których Janusz Palikot próbuje czarować), a potem udziela żenującego wywiadu dla Gazety Wyborczej, w którym śmieje się w twarz nie tylko swoim wyborcom, ale także wszystkim Polakom.
Co mówi poseł, którego partia opowiada się jednoznacznie za reformą KRUS i brakiem obłudy?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)