Z zaciekawieniem obejrzę dziś wieczorny program Jana Pospieszalskiego na temat złych i krwiożerczych antyfaszystów, którzy jutro przyjadą z Niemiec, aby gwałcić, mordować i wysysać krew Polaków przy okazji naszego Święta Niepodległości. Zostanie on wyemitowany bodajże na TVP Info.
Nie chcę, aby temat 11 listopada był głównym punktem mojego wpisu, bo w dniu wczorajszym bardzo wyczerpująco opisałem moje stanowisko co do opisywanej kwestii. Powtarzając barzo skrótowo w centrum Warszawy jutro się znajdę, będę z uwagą obserwował rozwój wydarzeń i moja postawa uzależniona będzie od tego, ile będzie - cytując pewną polską komedię - cukru w cukre, czyli przekładając na jutrzejszą sytuację ilu z patriotów będzie faktycznymi patriotami.
Wracając do meritum, Jan Pospieszalski to jedna z dziwniejszych postaci polskiego dziennikarstwa ostatnich lat. Zapewne jest człowiekiem sympatycznym i dobrym dla innych, ale chyba bardzo łatwo daje się wykorzystywać w służbie pewnych ideologii. Daje się wykorzystywać do tego stopnia, że każdy przeciętny obserwator życia publicznego i politycznego wie, że gdy trzeba zrobić materiał zaangażowany, wówczas Pospieszalski przystąpi do działania.
Pamiętam jeszcze gdy w telewizji Puls, za czasów jej katolickiej formuły Pospieszalski prowadził program - pierwowzór Warto Rozmawiać - który uwielbiałem. Uwielbiałem zarówno szczerze, jak i ironicznie. Z jednej strony ciekawa formuła i długie dyskusje na interesujące tematy, z drugiej dobór gości, publiki i obiektywizm prowadzącego pozostawiający wiele do życzenia. Nie zmieniło się to na przestrzeni lat.
Wiele można o dziennikarstwie zaangażowanym w wykonaniu Jana Pospieszalskiego mówić. Nie ma sensu szerzej się rozpisywać. Chyba każdy interesujący się nieco życiem publicznym wie jak sprawa wygląda. Pospieszalski brakiem obiektywizmu zawstydza najbardziej lewicujące media.
Szkoda, że dziś na kilkadziesiąt minut przed północą TVP zadecydowała, aby zaserwować Polakom dawkę podkręcania emocji w wykonaniu człowieka, który nadawałby się na szefa propagandy w jakimś ugrupowaniu politycznym, ale nie na dziennikarza robiącego obiektywne materiały. Wydaje mi się, że dzisiejszy program na pewno nie rozładuje atmosfery przed jutrzejszym świętem. Ba! Może on jedynie przyczynić się do mobilizacji i zwarcia szyków zarówno z jednej, jak i z drugiej strony.
Jak będzie wyglądał program Pospieszalskiego? Zdradzę Wam zanim zostanie wyemitowany:
- wstęp: zatroskany i wystraszony Jan Pospieszalski opowie jak to tysiące krwiożerczych Niemców najedzie jutro na Polskę,
- wnikliwy opis sytuacji pobicia narodowców w pociągu sprzed roku plus zapewne wypowiedź jednego z nich jak teraz się boi i jak bardzo naszemu krajowi zagrażają bojówki krwiożerczych lewaków,
- Jan Pospieszalski o samym marszu, że jest wspaniały, patriotyczny, wspierają go wszyscy prawdziwi Polacy i przychodzą same rodziny z dziećmi,
- Jan Pospieszalski przenosi się do Niemiec - gadka z kilkoma zamaskowanymi Niemcami, którzy pod wpływem alkoholu, w przypływie animuszu opowiedzą mu jakieś krwawe kawałki, pewnie ktoś rozbije butelkę i splunie,
- podsumowanie, zatroskana mina, apel o przyjście na marsz i jednoznaczne potępienie lewactwa,
- jeśli przewidziana będzie dyskusja niewątpliwie weźmie w niej udział kilku zatroskanych prawicowych publicystów i polityków + przedstawiciel blokujących do znęcania się nad nim, publiczność oczywiście sprzyjająca jedynie słusznej opcji. Nie wiem jednak czy formuła programu przewiduje taką debatę, czy jest to jedynie dokument.
Uprzedzając. Wiem, że równie dobrze takie dziennikarstwo można uprawiać w drugą stronę. Ba! Jest ono uprawiane! Skupiłem się tutaj jednak na swego rodzaju prześwietleniu Pospieszalskiego...
Cóż. Poczekamy, zobaczymy - więcej będzie wiadomo dziś w nocy...


Komentarze
Pokaż komentarze (13)