Lewastronamocy Lewastronamocy
723
BLOG

Polska nie zdała egzaminu

Lewastronamocy Lewastronamocy Polityka Obserwuj notkę 2

Wróciłem właśnie z uroczystości związanych z Dniem Niepodległości. Nie uczestniczyłem w żadnym z dwóch głównych marszów, jednak uważnie obserwowalem. Z relacji użytkowników Salon24.pl trochę więcej się dowiedziałem i uprawnia mnie to do pewnej oceny tego dnia. Dnia, który niestety jeszcze się nie skończył.

Polska nie zdała dzisiaj egzaminu. Zarówno z lewej, jak i z prawej strony. Przez atmosferę totalnej wojny jaka zapanowała na ulicach stolicy nie miałem żadnej możliwości, aby w okolicach godziny 15:00 ( i później ) dotrzeć do tzw. "Kolorowej Niepodległej". Stałem więc wśród uczestników Marszu Niepodległości, trafiajac akurat na moment tuż po zdemolowaniu części Placu Konstytucji. Wyrwana kostka brukowa, walające się kosze na śmieci, zdemolowane przystanki. 10 minut po całym wydarzeniu wszystko wyglądało jak po przejściu huraganu.

Z drugiej strony lepiej nie było. Niemcy zabierający flagi Polakom, zdejmujący je z latarni jako symbol nacjonalizmu i faszyzmu. Po prostu skandal, który otwarcie trzeba napiętnować. Nie wiem jak wyglądała cała sytuacja z Krytyką Polityczną, ale jeśli faktycznie KP była bazą wypadową jakichś zadymiarzy, to powinna się z tego jak najszybciej wytłumaczyć. Piszę jednak o tym, co wiem z relacji i filmików, a nie swoich obserwacji.

Wróćmy więc do tego, co widziałem. Po oględzinach na Placu Konstytucji opanowanego w okolicach 15:20 głównie przez grupy kibiców postanawiam spróbować przebić się w okolicę Kolorowej bocznymi ulicami miasta. Niestety dominuje tam policja, dość wystraszni lokatorzy i setki ludzi w kominiarkach kombinujących jak dostać się do lewicowego festynu i przełamać kordon policji. Niestety ze względu na ganianki z okolicach centrum sam dwukrotnie musiałem biegiem przemieszczać się przez miasto.

Po powrocie na Plac Konstytucji postanawiam ze znajomymi udać się w stronę Placu na Rozdrożu, aby zobaczyć zakończenie marszu. Udaje się to. Ładny, biało-czerwony pochód z reguły z niezbyt ładnymi w większości okrzykami. Okrzykami, które ze świętem wolności naszego kraju nie miały wiele wspólnego. Dzielenie społeczeństwa, obrażanie określonych grup. Przekonało mnie to, że nie mógłbym w tym "prawdziwie Polskim" pochodzie uczestniczyć. Szedłem więc z grupą ludzi bokiem, wdając się w rozmaite dyskusje.

Zadziwiło mnie, że trzech moich kulturalnych jakby nie patrzeć rozmówców, z którymi miałem okazję wymienić poglądy mówiło o sprawach takich jak fałszowanie rzeczywistości przez "judeopolonię", snując rozmaite teorie na temat oplatającej nas siatki antypolskich układów. Szok.  Wtrakcie rozmów pochód doszedł do punktu docelowego, a ja  stojąc na jego końcu miałem okazję obserwować bieg licznych sił prerwencji w stronę uczestników Marszu.

Cóż. Byłem nim oburzony podobnie jak ludzie stojący wokół mnie. Zastanawiałem się kto tą akcją dowodzi.  Reakcję dowódcy  uznawałem za całkowicie prowokacyjną i nieuzasadnioną, solidaryzując się w pełni z uczestnikami marszu. Do czasu. Przebijając się przez pochód w stronę Placu Trzech Krzyży zrozumiałem skąd reakcja policji. Dwa doszczętnie spalone samochody TVN, starsze Panie robiące sobie na tle ich wraków zdjęcia z flagami, zachwycona faktem narażenia kogoś na utratę życia część uczestników - podkreślam - część. Czułem niesmak i duże obrzydzenie.

Po drodze do domu spotkałem również fotografa PAP, którego opinia na temat tego co stało się szczególnie pod koniec marszu była podobna. Niesmak, zażenowanie i brak słów na to co się stało. Szkoda. Wielka szkoda, że takie święto skutecznie podzieliło Polaków na "lewych" i "prawych", a całkiem udany Marsz Niepodległości zdominowały w dużych jego częściach bandy zainteresowane nie niepodległością i jej świętowaniem, a demolowaniem i propagowaniem kultu przemocy.

Bezpartyjny. "Na lewo od PO"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka