Nie odróżnię się od większości dzisiejszych blogerów i będę kontynuował wątek Marszu Niepodległości. Zainteresował mnie bardzo materiał z wczorajszego wystąpienia Janusza Korwina-Mikke w Superstacji, gdzie podsumowywał on Marsz Niepodległości. Powiem wprost. Nigdy nie zgadzałem się z tym człowiekiem, jednak uznawałem, że jego poglądy pomimo kontrowersyjności mieszczą się w pewnych kanonach i demokratycznych ramach.
Po dniu wczorajszym zaczynam mieć spore wątpliwości. W studiu Superstacji Korwin-Mikke chwalił się faktem, że podczas manifestacji miał okazję przewrócić funkcjonariusza policji i cieszy się z tego, że jego krajanie wykazują się agresją, bo świadczy to o tym, że nardód jest żywy. Wypowiedział się on pozytywnie zarówno o działaniach kiboli, jak także bojówki antyfaszystowskiej.
Co więcej Korwin-Mikke wyraził nieco zdziwienia wobec organizatorów Marszu Niepodległości, twierdząc że gdyby to on był organizatorem Marszu, wówczas kazałby jego uczestnikom przerwać kordon policji i rozprawić się z blokującymi. Tego typu słowa nie przystoją żadnemu politykowi, który chce działać w ramach polskiej demokracji. Korwin-Mikke swoją wypowiedzią oraz arogancją wykazaną Krystianowi Legierskiemu pokazał, że jest politykiem antysystemowym, którego ciężko jakkolwiek oceniać w racjonalnych ramach.
Pikanterii wypowiedziom Korwina, które moim zdaniem powinny zostać jednoznacznie napiętnowane, dodaje przekaz z konferencji prasowej Porozumienia 11 Listopada. Jeśli prawdą jest to, co mówią organizatorzy powołujący się na czat z Korwinem, na pytanie jednego z internautów dotyczące tego "jak bić lewaków", autorytet wielu Polaków odpowiedział, że mocno i zdecydowanie, z wyłączeniem kobiet i dzieci. Tego typu słowa powinny chyba zostać nie tylko napiętnowane, ale także zbadane przez odpowiednie służby.
Do wczoraj Korwin-Mikke był dla mnie osobą, której współczułem absurdalnej decyzji PKW o niezarejestrowaniu jego komitetu wyborczego na terenie całego kraju, co uniemożliwiło jego partii na zdobycie minimum 3% poparcia, które moim zdaniem miał szansę osiągnąć. Dziś nie mam wątpliwości, że Korwin otrzymując dotacje z budżetu państwa mógłby krzewić i szerzyć swoje chore poglądy i nienawiść wobec kilkunastu milionów Polaków, określających swoje poglądy jako jednoznacznie lewicowe.
Nie jestem w stanie uwierzyć w to, że pomimo mojej niechęci do bohatera wpisu, człowiek ten mógł wypowiedzieć tak skrajne i nieodpowiedzialne słowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (60)