Janusz Palikot i członkowie jego partii w trakcie kampanii wyborczej i tuż po jej zakończeniu twiedzili wszem i wobec, że ich kampania była najtańszą spośród kampanii wszystkich partii politycznych, które dostały się do parlamentu. Patrząc na kwoty w liczbach bezwzględnych, lider ruchu swojego imienia miał 100% racji. Jego ugrupowanie wydało na kampanię pieniądze rzędu 1-2 milionów złotych. Kwota śmieszna, szczególnie jak na osiągnięty wynik.
Co było kluczem do sukcesu Ruchu? Poza szaloną słabością Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz bagatelizowaniem Palikota przez Platformę Obywatelską sukces ten przejawiał się w obecności lidera partii w mediach. Gdyby czas antenowy poświęcony osobie Janusza Palikota w trakcie kampanii wyborczej przełożyć na pieniądze, wówczas kampania Ruchu Palikota nie należy już do najtańszych.
Jak informuje w swoim raporcie Press Service Monitoring Mediów, Janusz Palikot występował w mediach podczas kampanii wyborczej dłuzej i częściej, aniżeli premier Donald Tusk! Dla polityka spoza parlamentu tego typu wynik jest teoretycznie nieosiągalny i wyczyn, jakiego dokonał bohater tego wpisu pod kątem PR-owym powinien przejść do historii tej specjalności.
Co, gdyby kampanię Ruchu Palikota podliczyć uwzględniając w niej wartość występów Janusza Palikota w mediach? Wówczas z wydatków rzędu 1-2 milionów po dodaniu tak zwanego ekwiwalentu reklamowego robi nam się suma rzędu... mniej więcej 115 milionów złotych. Imponujące prawda?
Nie ma tutaj żadnych pretensji dla Janusza Palikota za to, że umiejętnie wykorzystywał płytkość naszych mediów, które biegając za tanią sensacją "łykały" każdą najmniejszą plotkę ogłoszoną przez Palikota. W większości okazywały się one zwykłymi niewypałami, co mimo tego nie przeszkadzało w dalszym śledzeniu wszelkich poczynań Palikota.
Aby uzmysłowić wszystkim kunszt jakim wykazał się przewodniczący trzeciego co do wielkości ugrupowania w kraju, warto przytoczyć dane statystyczne dotyczące artykułów prasowych. W październiku o Palikocie napisano o 1,2 tys. więcej artykułów, aniżeli o Donaldzie Tusku. Wszystko pomimo wzrostu liczby artykułów na temat premiera w stosunku do września!
Poza pozytywną dla Janusza Palikota stroną wpisu, podkreślającą wielkie umiejętności PR-owe i zmysł jego, jak i jego doradców, warto zastanowić się nad tym bardziej smutnym aspektem zachowania naszych mediów w kontekście traktowania polityków. Zarówno raport Press Service, na który się powołuję, jak także pokampanijne zestawienie Fundacji Batorego, pokazały całkowicie nierówne traktowanie polityków i ugrupowań przez media.
Najbardziej dostało się Sojuszowi Lewicy Demokratycznej i Prawu i Sprawiedliwości. Ktoś, kto podejmuje polemikę z tym stwierdzeniem albo podczas kampanii wyborczej znajdował się w innym świecie i nie śledził relacji medialnych, albo też do tego stopnia jest zagorzałym zwolennikiem, któregoś z niewymienionych ugrupowań, że nie potrafi dostrzec braku obiektywizmu. To jednak temat na inne, bardzo długie rozważania...
Raport znajdziecie tutaj.


Komentarze
Pokaż komentarze