Kolejna bomba medialna portalu Wpolityce.pl. Zaledwie kilkadziesiąt godzin temu pisałem o obietywizmie mediów w kontekście sytuacji w SLD. Wspomniałem także o sensacyjnych relacjach redaktor Joanny Miziołek odnośnie wydarzeń w Sojuszu, które zwykle z prawdą nie mają zbyt wiele wspólnego. Dziś media zelektryzowała wieść o tym, że podczas zbliżającego się Kongresu SLD swoją kandydaturę na przewodniczącego partii zgłosi Wojciech Olejniczak.
Co ciekawe rozmówcy jakich łapie w Sojuszu redaktor Miziołek prawie nigdy nie mówią pod nazwiskiem. Tak jakby podawane w newsach potalu Wpolityce.pl informacje groziły rozstrzelaniem. Nie inaczej jest w tekście dotyczącym rzekomego kandydowania Wojciecha Olejniczaka na przewodniczącego SLD.
"Sytuacja klarowała się od kilku tygodni. Po tym jak Ryszard Kalisz przegrał walkę o fotel szefa klubu, zdecydował nie kandydować, bo wtedy zaliczyłby jeszcze bardziej prestiżową porażkę. I w ten sposób oddał pole Wojciechowi Olejniczakowi, bo przecież obaj nie mogli kandydować." - aha. Wstrząsająca relacja. Oczywiście mówi to rozmówca anonimowy, bo jakby inaczej.
Dziwne, że tego typu medialne strzały sięgają swoim rozgłosem poza portal Wpolityce.pl. Dziś wiadomość podłapała większość ogólnopolskich portali, podając informację, która z prawdą nie ma wiele wspólnego. Mogę się o to z redaktor Miziołek założyć - jeśli Wojciech Olejniczak będzie kandydował, wówczas napiszę 10 bądź 11 grudnia na blogu tekst o tym, że nie miałem racji...
Z drugiej jednak strony po co troszczyć się o prawdziwość informacji. Ważne, że oglądalność skoczyła, cytowalność wyrobiona, a że informacja była kaczką dziennikarską za kilka dni nikt nie będzie pamiętał.


Komentarze
Pokaż komentarze