Przypomnijmy, że Alicja Tysiąc chciała usunąć ciążę, bo urodzenie dziecka mogło grozić jej całkowitą utratą wzroku. Nie udało się jej tego zrobić w żadnym polskim szpitalu, ale wada wzroku kobiety znacznie się pogłębiła. Alicja Tysiąc za odmowę prawa do aborcji pozwała Polskę do trybunału w Strasburgu, który przyznał jej 25 tys. euro odszkodowania. Choś istotą orzeczenia trybunału było wskazanie na brak w polskim prawie procedur odwoławczych od decyzji lekarzy, w Polsce rozgorzała wówczas dyskusja o moralności Pani Alicji Tysiąc.
Czy zachowanie Alicji Tysiąc było właściwie? Gdzie są granice zachowań matki, która urodziła dziecko? W jaki sposób będzie tłumaczyć fakt jego urodzenia gdy dorośnie?Że miało jego nie być?
Ciekawe wydają intencje pozwania księdza do sądu. Na jakiej podstawie ta Pani chce zabronić wygłaszania poglądów dotyczących aborcji? W Polsce istnieje jeszcze wolność słowa i w imię poprawności politycznej nie można zakazywać nikomu, nawet ostrych i kontrowersyjnych poglądów. Aborcja jest morderstwem czy komuś się to podoba czy nie.
Co ciekawe zwolennicy aborcji milczą w sprawie choćby takiego argumentu. Skoro większość prawodawstw karnych państw europejskich za podwójne morderstwo/ lub morderstwo ze szczególnych okrucieństwem uznaje zabójstwo kobiety w ciąży, dlaczego aborcji nie nazywa się po imieniu?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)