Szanowna Pani,
Właśnie zapadł korzystny wyrok w Pani sprawie w sądzie okręgowym w Katowicach. "Gość Niedzielny" ma przeprosić Panią i wypłacić 30 tys. zł zadośćuczynienia za sformułowania zawarte w serii artykułów na Pani temat. Wielokrotnie mówiła Pani, że w sądzie, najbardziej uraziły sformułowania, że otrzymała Pani odszkodowanie za to, że nie pozwolono jej zabić własnego dziecka. Uważa Pani, że "Gość Niedzielny"bezprawnie ingerował w życie prywatne, sugerując, że nie chciała dziecka. Nie jestem fundamentalistą, choć uważam aborcję za morderstwo na nienarodzonym dziecku.
Nie rozumiem jednak Pani argumentacji, jakoby gazeta ingerowała w Pani życie prywatne. Czy inne gazety opisujące Pani przypadek i wystąpienie w Stasburgu tego nie robiły? Owszem może z mniejszym zacitrzewieniem i zacięciem ale jednak. Z tym zastrzeżeniem, że cześć pracy lewicowo-liberalnej była po Pani stronie.
Jak długo musi być w człowieku złość za niemożność dokonania aborcji na urodzonym dziecku? Jak wielka to musi być to złość?
Moim skromnym zdaniem, sugestia " Gościa Niedzielnego" że nie chciała Pani dziecka jest dopuszczalna w debacie. Jestem skłonny nawet przyznać rację gazecie. Czy w takim razie i ja podlegam pod sprawę sądową? Nikt nie powinień mieć kneblowanych ust wyrokami sądowymi. Poglądy mogą się mi nie podobać, ale jestem gotowym umrzeć - jak powiedział Wolter - aby inni mogli je głosić.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)