Wszytkie poważne portale już informują. Wiadomość dnia.
Barack Obama został nagrodzony jak to określono za wysiłki w celu "ograniczenia światowych arsenałów nuklearnych" i "pracę na rzecz pokoju na świecie".
"Dyplomacja Baracka Obamy bazuje na przekonaniu, że światowi przywódcy muszą działać zgodnie z zasadami i wartościami podzielanymi przez większość światowej populacji" (za gazeta.pl) - jak wyjaśnił jeden z członków komitetu noblowskiego.
Przywódca kraju, który prowadzi właśnie dwie wojny. Jedną w Iraku i drugą w Afganistanie otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla!Toż to kpina z tej nagrody. Żenujący werdykt Komitetu Noblowskiego. Już szybciej należałoby by dać tą nagrodę choćby Dalajlamie po raz drugi(mniejsza farsa ale przynajmniej właściciel tej nagrody zaslużył by ponownie otrzymac nagrodę). Przyznanie Nagrody Nobla urzedującemu prezydentowi, zaledwie po półtorarocznej kadencji prezydentury jest i zbyt wcześnie i jest prezentem dla Obamy w przyszłej walce o prezydenturę.
Jak nisko upadł dziś prestiż tej nagrody...jak fortepian Chopina sięgnął bruku...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)