Michał Kot Michał Kot
60
BLOG

Czy politycznie jest (nie)kandydować?

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 0

Po okresie żałoby narodowej,  z oczywistych względów pojawiają się pytania o kształt zbliżającej się niespodziewanie kampanii prezydenckiej. O ile wiadomo  kto jest kandydatem PO, to  kto zostanie kandydatem największej partii opozycyjnej - paradoksalnie - ciągle nie jest pewne. Dlaczego paradoksalnie?

Decyzja jest w rękach a raczej głowie Jarosława Kaczyńskiego i tylko w jego. Prasowe przecieki sugerujące, że przewodniczący PiS podjął już decyzję wcale nie rozjaśniają tej zagadki (właściwie nic nie mówią). Można sobie przecież wyobrazić sytuację, w której ktoś inny niż Jarosław Kaczyński jest kandydatem PiS i start tej osoby nie jest wcale wyścigiem o fotel prezydenta. Jarosław Kaczyński po tragicznej śmierci brata jest bowiem w sytuacji bardzo trudnej. Start w wyścigu może być odebrany jest dyskontowanie tragedii smoleńskiej z jednej strony (przez środowiska lewicowo-liberalne) co przy dość negatywnym elektoracie oraz nieprzychylnych mediach nie przyniesie Kaczyńskiemu żadnych (ewentualnie znikome) korzyści politycznych, które przełożą się na poparcie wystarczające do pokonania kontrkandydata  Bronisława Komorowskiego. Dlatego tez lepszym wyjściem wydaje się wystawienie mocnego, znanego opinii publicznej kandydata (desant Zbigniewa Ziobry?), który scementuje i  zgromadzi wokół siebie prawicowo-konserwatywne środowiska, a poparcie społeczne będzie na tyle znaczne, że pozwoli je przełoży także na poparcie dla partii opozycyjnej. Przegrana PiS w II turze (załóżmy taki scenariusz) nie będzie wcale przegraną bitwą.

Pokaże sympatie społeczne dla kandydata (m.in), a czas  w mediach może być wykorzystany jako punktowanie nie tylko Bronisława Komorowskiego ale także partii rządzącej. W tle bowiem wybory samorządowe, które odbędą się jesienią, które z punktu widzenia  rządzenia Polską wydają się przecież cenniejsze jako wygrana niż prezydentura (mająca co prawda prestiż i pewne konstytucyjne prerogatywy). Wygrana w nich bowiem pokaże (lub nie) jak wielkie wśród mieszkańców miast i wsi jest poparcie dla polityki modernizacyjnej reprezentowanej przez partie polityczne, pokaże rzeczywistą siłę struktur lokalnych partii i będzie świetną bazą do podjęcia działań zmierzających do wygrania w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

Przecież "sukcesy" rządu Donalda Tuska, okażą się w końcu wyłącznie iluzją, najwyżej sprawnym marketingiem politycznym okraszonym PR-em, a  rządzenie państwem - administrowaniem. Na punktowanie tego partia opozycyjna ma przecież jeszcze 1,5 roku ( a może tylko?), tak aby wygrywając przyszłoroczne wybory parlamentarne udowodnić, że to ich pomysł na Polskę jest lepszy dla społeczeństwa.

Czy kandydowanie Jarosława Kaczyńskiego jest zatem polityczne?Może właśnie nie kandydowanie będzie polityczne?Uzasadnione taktyką wyborczą i sposobem na zręczne (w perspektywie 1,5 rocznej)  przejęcie realnej władzy?

To wszystko co prawda obarczone jest dużym ryzykiem, właściwie może wydawać przemyśleniami z kategorii political fiction. Jak będzie?Czas pokaże. To może okazać się decyzją  va banque Jarosława Kaczyńskiego.

 

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka