Czy możliwe, żeby białe było czarne, lub czarne było białe? Ależ tak. Tego zdawałoby się niemożliwego i karkołomnego zadania w najnowszym wydaniu "Polityki" podjęła się publicystka tego tygodnika Janina Paradowska.
Najnowszy numer tygodnika, z zerkającym z okładki w roli hipnotyzera Jarosławem Kaczyńskim donosi"Jarosław Kaczyński będzie chciał pozbawic Polaków pamięci". Ta przestroga i ostrzeżenie jednocześnie przed Jarosławem Kaczyńskim mówi wszystko. Prezes Prawa i Sprawiedliwości będzie starał się w kampanii prezydenckiej mówic o wszystkim ale nie o tym, że był premierem polskiego rządu który jak określały niektóre media wprowadził w kraju "zawistną i pełną wrogości atmosferę"jak zdaje się wmówic całym artykułem Janina Paradowska.

Słowna ekwilibrystyka znanej z politycznej analizy publicystki idzie jeszcze dalej. Stwierdza autorytatywnie"Tragedia pod Smoleńskiem staje się tragedią jednego partyjnego ugrupowania, ono staje się strażnikiem narodowej pamięci" . Zarzuca PiS-owi oraz samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu (sic!) wykorzystywanie smoleńskiej tragedii do wręcz cynicznej gry politycznej. Sama tragedia ma być główną wg Janiny Paradowskiej osią kampanii prezydenckiej prowadzonej przez sztab wyborczy Prawa i Sprawiedliwości."Modus operandi" jest nadto czytelny - pisze Paradowska - dzień przed posiedzeniem Sejmu złym zabezpieczeniu katastrofy, z którego wycieczkowicze (pielgrzymi?) przywożą znalezione, wykopane z ziemi fragmenciki samolotu, ubrań(...). Nazajutrz pojawia się w Sejmie rezolucja posłów PiS wzywająca do przeniesienia śledztwa do Polski, gdyż właśnie media donosiły o wstrząsających odkryciach na niezabezpieczonym terenie" Co ciekawe o prośbie Bronisława Komorowskiego do władz rosyjskim aby bardziej zabezpieczyły teren tragedii Pani Janina Paradowska już rzecz jasna nie wspomina.Cóż takiego okropnego jest w tym, aby śledztwo był prowadzone przez Polskę?Zginął przecież prezydent Polski i posłowie parlamentu kraju Unii Europejskiej (m.in rzecz jasna).
Paradowska dziwi się także wszelkim pojawiającym się głosom przeciwnym monopolowi jednej partii w parlamencie i prezydenturze. "Jednocześnie trwa akcja przekonywania ( zapewne za pomocą magicznych zdolności hipnotyzera Kaczyńskiego- autor), że w przypadku zwycięstwa Komorowskiego powstanie groźny monopol władzy, tak jakby wcześnie nie współrządzili Kwaśniewski z Millerem czy obaj bliźniacy Kaczyńscy". To prawda takie sytuacje miały miejsce, ale czy Pani Paradowska zapomniała jak jeszcze niedawno bo w 2005 roku na łamach" Polityki" ostrzegała właśnie przed taką sytuacją. To prawda tylko świnia nie zmienia poglądów bo ich nie ma, trochę jednak zwykłej uczciwości zabrakło Pani Paradowskiej.
Przekonywanie Polaków że Jarosław Kaczyński to polski Kaszpirowski, który PR-wskimi sztuczkami, będzie się starał wszelkimi sposobami pozbawić Polaków pamięci o latach, kiedy PiS był w koalicji z Samoobroną i LPR, który będzie starał się przekonać społeczeństwo, że po tragedii Smoleńskiej to już nie ten sam Kaczyński co wcześniej i dokonała się w nim zasadnicza zmiana stał się chyba obsesją Janiny Paradowskiej i całego zespołu "Polityki". Jeśli okaże się, że rzeczywiście Kaczyński skorygował swoje myślenie choćby o Rosji czy zmienił polityczny język debaty, tygodnik będzie miał ciężki orzech do zgryzienia. Bo jak zmieścić pod stołem zespół "Polityki" odszczekujący swoje wcześniejsze publicystyczne tezy?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)