Mamy kolejny dzień kampanii prezydenckiej i powoli wkracza ona w znajome pełne wrogości i personalnych ataków tory.Nic w zasadzie nie zostało w politykach z okresu zadumy, zgody i pojednania jaką mieliśmy w okresie żałoby po tragicznym zdarzeniu 10 kwietnia.
Niedzielna prezentacja środowisk popierających kandydata Platformy Obywatelskiej Bronisława Komorowskiej - a raczej manifestacja przypominająca wiece poparcia artystów dla PRL-owskich kacyków - w warszawskich łazienkach pokazała znajome chwyty wszystkich poprzednich kampanii wyborczych. Najlepszą strategią nie okazuje się ( i śmiem wątpić aby nią była - przynajmniej na razie w przypadku PO) dyskusja o programie (czy jest poza pustymi sloganami?) i przyszłości Polski, ale obrażanie i uwłaczanie konkurencyjnym kandydatom, wprowadzanie atmosfery strachu i wrogości.
Platforma Obywatelska zaskoczoną zmianą (nawet jeśli przyjmiemy ją za domniemaną i wyłącznie PR-owską zagrywkę) chwyta się metod, które jeszcze tak niedawno ostro krytykowała. Przyczyną takiego działania nastawionego na straszenie "dzieci" (społeczeństwo), złym Panem (Jarosławem Kaczyńskim), który przyjdzie i zabierze dzieci od mamy jak nie będą grzeczne (tzn. nie zagłosują jeśli nie za Komorowskim, to przynajmniej przeciwko Kaczyńskiemu) jest m.in. spadające poparcie dla Komorowskiego i rosnące dla Kaczyńskiego. Trzeba zatem przypomnieć wszystkich "dzieciom", że Kaczyński jest zły i niedobry, ale także brak pomysłu sztabowców Platoformy, którzy nie wiedzą jak odpowiadać zachowyjącemu się spolegliwie wobec konkurenta Kaczyńskiego.
O ile w ubiegły tygodniu Polaków straszył Grzegorz Schetyna w przebraniu naczelnego psychoanalityka przekonywał, że PiS " to są ludzie, którzy mają gen agresji i braku współpracy w sobie, a nie otwartości i dobrych relacji. W tym wieku już ludzie się nie zmieniają i uważam, że to wszystko jest właśnie na rzecz kampanii i to jest zakłamywanie rzeczywistości" to teraz Andrzej Wajda pozazdrościł Schetynie grzmiąc srogo do wszystkich Polaków, że kraj znalazł się na skraju wojny domowej i jedynym męzem opatrznościowym jest Bronisław Komorowski.
Pan Wajda jest także zawiedziony, że nie wszystkie media są tak przyjazne Platformie Obywatelskiej jak TVN, i jak podaje Wyborcza.pl "zaproponował, by zobligować Telewizję Polską do częstszego pokazywania na antenie kandydata Platformy Obywatelskiej"(!!!). Albert Camus jednym z felietonów w prasie brytyjskiej pisał "Wolne media mogą być albo dobre albo złe, ale bez wolności mogą być tylko złe",zrozumienie tego faktu przychodzi widocznie Andrzejowi Wajdzie z wielkim trudem, wszak marzy mu się zawłaszczenie wszystkich mediów przez PO.
Może dekretem Panie Wajda?Nic tak nie polepszy poparcia jak jedynie słuszny wizerunek Komorowskiego w mediach. Poza tym może Pan skorzystać z doświadczeń lat minionych urzędu na Mysiej, zanim jednak Pan to uczyni proponuję obejrzeć własny film: "Człowiek z Żelaza"... . Wyniosłość Andrzeja Wajdy i pewość Platformy Obywatelskiej to nic innego jak pycha podszyta strachem i obawą o to, czy aby Bronisław Komorowski zostanie prezydentem.Pycha połączona ze słowną agresją, małostkowość, od której tak bardzo odżegnywała się PO, kreując się partię ponad podziałami, dbającymi jedynie o najważnieszej interesy kraju, partię środka i umiarkowania. Nie umiejętność prowadzenia kampanii prezydenckiej na poziomie merytorycznym i właściwie brak pomysłu na jej prowadzenie, poza słownymi, personalnym zaczepkami jest dowodem na brak wizji prezydentury Komorowskiego. Modus operandi kampanii prezydenckiej PO - jest zastraszanie społeczeństwa powrotem Kaczyńskiego i jego autorytarnych zapędów z czasów koalicji PiS-Samoobrona-LPR.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)