Michał Kot Michał Kot
109
BLOG

Po co mi takie święto? Polska wcale nie jest najważniejsza.

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 5

 

Na salonie od wczorajszego dnia pojawiło się wiele notek odnoszących się do wczorajszych wydarzeń na zjeździe Solidarności w Gdyni. Ja również chciałbym zabrać głos. Jak zwyczajny, młody człowiek.

 Obchody 30. rocznicy Porozumień Sierpniowych, które zakończyły strajk w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. i zapoczątkowały wielki ruch „Solidarności”, miały być świętem. Polskim świętem.

Jednak wczorajszy dzień zamienił się we wzajemne oskarżenia i pomówienia.

Największe emocje wśród zebranych wzbudziło przemówienie Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego.

Kiedy na mównicy pojawił się premier, związkowcy przywitali go gwizdami.

Właśnie dlatego, że spodziewałem się tego typu reakcji, pomyślałem, że będę dobrą osobą, która powie od serca, co się z nami stało przez 30 lat – przemawiał Tusk. Wytknął dzisiejszym działaczom, że dawniej w szeregach „S” było 10 milionów ludzi. – Co się stało z tymi 9 milionami, które dziś nie odnajdują się w „S”? – pytał”(„Rzeczpospolita”30.08.2010), czym wywołał kolejne gwizdy i okrzyki.

Jarosław Kaczyński swoje przemówienie zaczął od wspomnienia zmarłego brata – prezydenta Lecha Kaczyńskiego. –„Wiem, że gdyby nie tragiczna, przedwczesna śmierć, byłby tutaj, przemawiałby. Sądzę, że miałby bardzo, bardzo wiele do powiedzenia”(„Rzeczpospolita”)

Kaczyński ocenił „S” jako wielkie zwycięstwo, ale podkreślał, że wielu spraw, o które walczyła, nie zrealizowano. – „Jest w Polsce wolność, ułomna, z przywilejami dla jednych, z dyskryminacją dla innych, ale jest – wytykał prezes PiS. Nie wolno ludźmi manipulować. Nie można ludzi oszukiwać. Trzeba ludziom mówić tak, jak jest. Nie wolno zmieniać znaczenia słów, bo często się z tym spotykamy, także na tej Sali”(„Rzeczpospolita”).

Polska jest najważniejsza? Wolne żarty. Ważne aby święto był naszym świętem.

Jednego żal. Żal, że nie potrafimy po 20 latach wolnej Polski ze sobą rozmawiać. Nie potrafimy tolerować bez oskarżania innych. Każdy na swój sposób zawłaszcza historię i interpretuję ją tak, aby pasowała do politycznych rozgrywek. Nie umiemy zagospodarować wolności tak jak powinniśmy. Polska niestety, a szczególnie liderzy polityczni i związkowi jest podzielona jak nigdy (co zresztą pokazały ostatnie wybory prezydenckie). Polskie cechy narodowe jak kłótliwość, zrozumienie, brak tolerancji dla innych poglądów to polskie piekiełko.

Jestem młodym człowiekiem, nie pamiętam czasów dawnej, wielkiej Solidarności, a czasy PRL-u, jedynie ostatnie końcowe lata 80-te. Chciałbym jednak aby przyszedł taki moment, w którym wszyscy dawni przywódcy Solidarności, obecni związkowcy i ludzie pracy będą mogli uczciwie i szczerze razem świętować powstanie Solidarności. Dziś, my wcale nie potrzebujemy świąt. Nie potrzebujemy obchodzić rocznic porozumień sierpniowych, powstania Solidarności, rocznicy wprowadzenia staniu wojennego aby pokazać jak wiele razem Polacy potrafili zrobić. Jak umieliśmy razem, nigdy jeden przeciwko drugiemu przeciwstawić się władzy. Dziś wszystkie rocznice potrzebne są politykom, nie społeczeństwu. Politykom do życia potrzebne są kłótnie i zawłaszczanie historii, podtrzymywanie mitu. Zresztą samiPolacy nie mają ani serca, ani charakteru do rozwiązywania konfliktów. Mają talent do ich wzniecania.  Wczoraj ukazała się na salonie krótka notka Krzysztofa Leskiego. Po ilości, a raczej jakości komentarzy widać jak bardzo nie potrafi ze sobą normalnie rozmawiać, ani używać argumentów merytorycznych, a nie emocjonalnych.

W telewizji rozmowy z dawnymi przywódcami, spotkania w Gdańsku i Szczecinie, debaty o dawnej Solidarności, koncert poświęcony porozumieniom sierpniowym. Pod tym wszystkim jednak podzielona, skłócona Polska. Polska, które nie potrafi się cieszyć z pięknym kart historii, wydarzeń z których powinniśmy być dumni. Służą nam jedynie do kłótni i głębszych podziałów.

Całe nasze życie społeczne, zwłaszcza zaś polityczne, wypełniają rozdęte wojny, często w sprawach, co do których sedna strony nie są zgodne . Spory wokół agentów, telewizji, wojny o nazwy ulic, protesty rolników przeciwko ministrowi rolnictwa, który skądinąd zapewnia, że się sam przyłączy do protestów, bo właściwie to on jest w konflikcie z rządem, związkowcy przeciw rządowi itd.  Ciągle w atmosferze ustawicznych spięć, formowania wrogich obozów, śmiertelnych zatargów. Konflikt zaczyna się zwykle od tego, że strony przestają się słuchać. 

 Jeden drugiego brzemiona noście - to zwięzłe zdanie apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność - to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy "brzemię" dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności. Nie może być program walki ponad programem solidarności. Inaczej - rosną zbyt ciężkie brzemiona. I rozkład tych brzemion narasta w sposób nieproporcjonalny. Gorzej jeszcze: gdy mówi się: naprzód "walka" - choćby w znaczeniu walki klas - to bardzo łatwo drugi czy drudzy pozostają na "polu społecznym" przede wszystkim jako wrogowie. Jako ci, których trzeba zwalczyć, których trzeba zniszczyć. Nie jako ci, z którymi trzeba szukać porozumienia - z którymi wspólnie należy obmyślać, jak "dźwigać brzemiona". "Jeden drugiego brzemiona noście".(Jan Paweł II Fragment homilii wygłoszonej w Gdańsku 12 czerwca 1987 roku).

Jak mało pamiętali wczoraj z tych słów przemawiający w Gdyni. Jak niewiele pamiętali o tych słowach wszyscy ci, którzy potrafią jedynie buczeć i gwizdać na innych, tylko dlatego, że mają inne poglądy. Jak łatwo zapomnieliśmy o tych słowach. Jak łatwo posługujemy się za to tymi słowami i samym nauczaniem Jana Pawła II gdy tylko tego potrzebujemy w walce politycznej.

Polska wcale nie jest najważniejsza, a zgoda jeszcze długo nie zagości wśród polskiego społeczeństwa, nie potrafimy rozmawiać, potrafimy za to wznosić nowego podziały w imię jednej słusznej prawdy, którą reprezentujemy „my”. „Oni” wiadomo kim są i gdzie stoją… Język porozumienia już dawno zastąpił język konfrontacji. W wolnej Polsce tak wiele potrafi zepsuć, a tak niewiele zbudować razem.

 

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka