Ciąg dalszy reakcji na list Marka Migalskiego odnoszącego się do sytuacji Prawa i Sprawiedliwości
Komitet Polityczny PiS - na wniosek prezydium delegacji partii w europarlamencie, Ryszarda Legutki i Tomasza Poręby - zdecydował o wykluczeniu Marka Migalskiego z grona członków delegacji PiS w PE można dzisiaj przeczytać wśród informacji PAP na Salonie.
W komunikacie Komitetu Politycznego napisano, że postawa Migalskiego jest niezgodna z zasadami obowiązującymi w Prawie i Sprawiedliwości. Cóż to prawda, politycy PiS nie mają prawa krytykować działań prezesa Anie samej partii. Powinni milcząco i z pokorą odnosić się do działań Jarosława Kaczyńskiego. Owszem, można krytykować za formę samej krytycznej oceny, że nie miała miejsca w partii ale w mediach. Ale czy rzeczywiście jest na nią miejsce w samej partii? Wątpliwe. Nawet gdyby PiS był na tyle demokratyczną partią, która wsłuchuje się w krytyczne głosy swoich członków, to prezes Jarosław Kaczyński raczej nie wyciąga wniosków z takich głosów.

Jak napisano w komunikacie dotyczącym wykluczenia Marka Migalskiego:
"Zachowanie deputowanego Marka Migalskiego wskazywało wyraźnie, że jego priorytetem jest działalność na rzecz własnej kariery, a nie dobro Prawa i Sprawiedliwości. Podstawowym celem działań polityków PiS nie może być własny interes i popularność, zwłaszcza kiedy odbywa się to kosztem całej formacji politycznej"
Panie Marku czy warto było? Czy warto wyróżniać się z tłumu klakierów? Zastanawia fakt, czy to ostatnia kara jaka spotkała Marka Migalskiego. Z pewnością – jeśli będzie startował – w następnych wyborach do euro parlamentu nie może liczyć na dobre miejsce na liście wyborczej. Ciekawe jest także, czy wykluczenie Migalskiego przez prezydium delegacji partii w euro parlamencie było konsultowane z Jarosławem Kaczyńskim, czy to decyzja samodzielna prezydium?
Można mieć nadzieję, że jak miłosierny ojciec, Kaczyński wybaczy Migalskiemu błędy i wypaczenia….


Komentarze
Pokaż komentarze (3)