Po liście Marka Migalskiego i jego dzisiejszym oświadczeniu, w którym ubolewa na faktem wyrzucenia z frakcji PiS w PE oraz brakiem refleksji własnej partii gdzie jak pisz „Pomimo, deklarowanej przez władze partii, otwartości i gotowości do tego typu dyskusji, spotkały mnie jedynie wyzwiska i insynuacje. W ostateczności - pozbycie się mnie z frakcji. Natomiast niewiele osób odniosło się do treści zawartych w liście Zadaje to kłam tezie, że w PiS można swobodnie dyskutować i spierać się”powstanie jedno zasadnicze pytanie: Dokąd teraz pójdziesz Marku?

Gdzie są moi przyjaciele? Gdzie oni wszyscy teraz są?
Zakon PC czy jak kto woli jastrzębie są rozgoryczeni postawą Marka Migalskiego i żądali krwi. Krew się polała, rany jeszcze nie zabliźnione. Marek Migalski co ważne nie jest szeregowym członkiem Prawa i Sprawiedliwości, jest jedynie jej sympatykiem, któryw 2009 z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu katowickim uzyskał mandat eurodeputowanego VII kadencji, otrzymując 112 881 głosów. W PE jest członkiem Komisji Kultury i Edukacji oraz Delegacji do komisji współpracy parlamentarnej UE-Rosja, pełni również zastępstwo w Delegacji do spraw stosunków z Białorusią i Delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Euronest. Oto z grubsza aktywność polityczna Marka Migalskiego.
Ale to i tak, nic tym czym stał się dla matki-partii. szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak, powiedział, że „europoseł wykorzystał partię do autopromocji, A sam Marek Migalski robi z siebie męczennika, oczywiście nie ma racji. Frustracje pana Migalskiego nie są najważniejsze, mamy czwartą falę powodzi, ZUS nie ma pieniędzy na emerytury w listopadzie i grudniu, to są problemy” (gazeta.pl)
Jak stwierdza Błaszczak „Nie sprawdził się, polityka to działanie zespołowe, a on jest solistą - powiedział Błaszczak. Jak mówił, eurodeputowany "niczym nie odznaczył się" w polityce.Marek Migalski to teraz niechciane dziecko, bękart, trędowaty.”
Sam często nie zgadzałem się z opiniami Marka Migalskiego i jego nadaktywnością na blogu i małą aktywnością w PE (przynajmniej brak informacji na ten temat), jednak nie mogę się zgodzić z Błaszczakiem. Marek Migalski – komentator, bloger, otwarcie mówiący o problemach w partii i zastanawiający się nad przyszłością Prawa i Sprawiedliwości jest jej bardzo potrzebny. Bardziej niż niektórzy jastrzębie, którzy łakną jedynie krwi, potulnie tuląc się pod skrzydła Jarosława Kaczyńskiego, jak jego posłuszni klakierzy.
Zdominowany przez PiS zakon PC z brutalnością będzie reagował na podobne listy i wysoki co mniej potulnych członków PiS-ów. Gołębie czy jak to chce liberałowie w PiS-ie zejdą do podziemia, odstawieni na boczny tor.
Marek Migalski jest na tyle sprawnym komentatorem politycznym, że długo nie będzie milczał. Można spodziewać, że w niedalekiej przyszłości znów da próbkę swoich trafnych, kąśliwych i nad wyraz szczerych opinii o tym co się dzieje w PiS-ie. Jak sam pisze na swoim blogu „Satyra i ironia bywają bardzo często najlepszą bronią w walce z politycznym przeciwnikiem”. Oby tylko tym przeciwnikiem nie stał się prezes Jarosław Kaczyński, któremu zawdzięcza polityczny byt..Wczorajsze wykluczenie z frakcji w PE, może być jednak ostrzeżeniem; jeszcze raz i będziesz musiał się pożegnać z Prawem i Sprawiedliwością.
Można być prawie pewnym, że w następnych wyborach do europarlamentu Marek Migalski nie zdobędzie dobrego miejsca na liście wyborczej PiS-u. Ciekawym rozwiązaniem byłby start w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Tylko z list której partii?Kto przytuli fruwającego ornitologa? Może nowa partia? Jest Ludwik Dorn, Marcin Libicki, Paweł Zalewsk… .Marek Migalski na razie nie myśli o powrocie na uczelnię i słusznie. Jeszcze jest posłem w Parlamencie Europejskim, poza tym za bardzo pokochał obecność w mediach. Tu, Marek Migalski czuje się jak ryba w wodzie.
Quo vadis Panie Marku ?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)