Michał Kot Michał Kot
617
BLOG

Uśmiech kasiarza czyli budżet 2011 w liczbach.

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 2

 

Dziś na konferencji prasowej PiS zadał premierowi 30 pytań dotyczących przyszłorocznego budżetu, jakiego projekt przedstawił rząd.

Pytania jakie stawia PiS są istotne i ważne.Ugrupowanie chce też wiedzieć, jaka jest sytuacja w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. W ocenie tej partii, zagrożone są wypłaty emerytur w listopadzie i grudniu tego roku. "W przyszłorocznym budżecie rząd planuje zwiększyć dotacje dla FUS, przesunąć środki z rezerwy budżetowej, dać pożyczkę budżetową, a jednocześnie ZUS miałby zaciągać pożyczki w bankach komercyjnych" - mówiła Szydło (PAP).

Posłanka pytała też o deficyt budżetowy i możliwość przekroczenia w przyszłym roku tzw. progu ostrożnościowego na poziomie 55 proc. (relacji długu publicznego do PKB). "Wiceminister (finansów) Hanna Majszczyk powiedziała, że bardzo prawdopodobne jest, że ten próg ostrożnościowy może być w przyszłym roku przekroczony" - mówiła Szydło. Dlatego - dodała - PiS chce wiedzieć "czy w lipcu 2011 r. czeka nas kolejna podwyżka podatku VAT, tym samym wzrost cen?".

W tym kontekście realne staje się to co zapisał rząd w wieloletnim planie naprawy państwa 2010-2013.„ Jeśli relacja państwowego długu publicznego do PKB przekroczy 55 % w 2011 roku nastąpią dodatkowe dwie podwyżki stawek VAT każda o kolejny punkt procentowy. Pierwsza z nich od lipca 2012 roku, kolejna od lipca 2013 roku. W przypadku gdy relacja długu publicznego do PKB przekroczy poziom 55% dopiero 2012 roku wtedy nastąpią wyżej wymienione podwyżki: pierwsza z nich od lipca 2013 roku, kolejna od lipca 2014 roku. W każdy przypadku będą miały one 3 letni horyzont czasowy”.

A ile według rządu wyniesie zatempaństwowy dług publiczny? W obecnym roku54,7% PKB, w 2011 roku 54,4% PKB,a w 2012 roku – 54, 6%. Niewiele brakuje do magicznej granicy 55% PKB. Zatem zapewnienia rządu co do trzyletniego okresu podwyżek VAT, są zatem dość mało wiarygodne. Są jak najbardziej realne.


 

Przedstawmy jeszcze kilka ważnych liczb dotyczących budżetu 2011. Rząd planuje deficyt na poziomie40,2 mld złotych(pierwotnie miał wynosić blisko 52 mld).Jak to chce osiągnąć głównie przez oszczędności oraz wpływy, głównie z prywatyzacji.Najwięcej wpływów ma zapewnić podniesienie stawki VAT z22 do 23 proc. (dodatkowe 5 mld zł)oraz odebranie przedsiębiorcom możliwości odliczania podatku od paliwa (1,8 mld zł). Inne rozwiązania to wprowadzenie do budżetu reguły wydatkowej, która zakłada, że wydatki poszczególnych resortów będą mogły rosnąć tylko o 1 pkt proc. ponad inflację (ma to dać 3 mld zł),obcięcie o połowę zasiłku pogrzebowego (1,5 mld zł)oraz ograniczenie liczby państwowych urzędników (to chyba tylko propagandowa zapowiedź) i likwidacja rządowych ośrodków czy gospodarstw pomocniczych (łącznie blisko 3 mld zł). Rząd zamierza też odejść od ustawowego zapisu, który obliguje go do wydawania na armię rocznie równowartości co najmniej 1,95 proc. PKB. Bilans finansówpublicznych kwotą 10 mld zł ma też podreperować księgowy zabieg - zmuszenie samorządów i państwowej administracji do korzystania ze wspólnego konta w Banku Gospodarstwa Krajowego. Wszystkie te prognozy są bardzo optymistyczne. Wpływy z VAT-u wcale nie muszą wynieść 5 mld złotych. Większość ekonomistów ostrożnie zakłada wpływ na poziomie 4 mld złotych.

 

- Wierzycie w ten budżet? - zdaję się mówić minister finansów Jacek Rostowski

Budżet na 2011 rok jest bardzo zachowawczy. Czy jest to budżet wyborczy?Częsiowo, tak. Nie uwzględnia przecież reform, tak oczekiwanych przez rynki finansowe np. reforma systemu ubezpieczeń rolniczych). To budżet planu minimum tego rządu.

Co ciekawe, niedawno na łamach "Dziennika Gazety Prawnej" wiceminister finansó Hanna Majszczyk, a więc członek rządu nie podzielała optymizmu swego szefa i przyznawała,że ryzyko, iż dług publiczny przekroczy w 2011 r. 55 proc. PKB, jest bardzo duże. Przychody ze sprzedaży państwowego majątku w 2011 r. zaplanowano na poziomie 15 mld zł wobec 25 mld zł planowanych w tym roku. Znów bardzo optymistyczne prognozy. Wpływy z prywatyzacji zależą przecież od wielu czynników: koniunktury na rynkach finansowych, kondycji firmy czy choćby od przyszłego inwestora ( i ilu będzie chętnych na zakup państwowej spółki).

Ten budżet jest przeszacowany, nie tylko zatem w kwestii wpływów z prywatyzacji ale i wpływów z oszczędności (wątpliwe ograniczenie administracji) oraz podwyżki podatków (wpływy zalezą także od konsumpcji i inwestycji firm, a zatem od wzrostu gospodarczego).

Szkoda, że mówiąc o projekcie budżetu na 2011 rok, rząd wcale nie wspomniał opotrzebach pożyczkowych państwa. W 2010 roku mają wynieść 82,4 mld złotych.Dla przypomnienia warto odnotować, że do potrzeb gotówkowych państwa poza deficytem budżetu państwa wchodzą także: deficyt budżetu środków europejskich, środki przekazywane na reformę systemu ubezpieczeń społecznych, prefinansowanie zadań realizowanych z udziałem środków pochodzących z Unii Europejskiej. W kontekście tych 82,4 mld warto wspomnieć o wypowiedzi prof. Krzysztofa Rybińskiego, byłego wiceprezesa NBP, który wspominał o 100 mld złotych deficytu :”My jesteśmy na granicy przepaści, która nazywa się kryzys finansów publicznych – ocenił. - My po tej granicy, takimi drobnymi kroczkami jak Fred Flintsone, który gra w kręgle, drobimy sobie, chodzimy, ale jak dmuchnie wiatr pod tytułem spowolnienie gospodarcze, to polecimy pięknym greckim lotem na dno tego kryzysu” (za TVN24)”Rybiński podkreślał, że realna dziura budżetowa wynosi ok. 100 miliardów złotych, bo część deficytu jest "upchnięte poza budżetem", między innymi w ZUS”. Jeśli nie spełnią się prognozy dotyczące wpływów prywatyzacji (15 mld), a wzrost gospodarczy nie będzie jak zakład rząd na poziomie 3,5 % (mniejsze wpływy z podatków do budżetu) wówczas potrzeby pożyczkowe państwa mogą wynieść w 2011 roku ponad 100 mld złotych.

W filmie „Miś” Stanisława Barei jest scena gdy prezes klubu sportowego„Tęcza” Ryszard Ochódzki (Stanisław Tym) w odpowiedzi na pytanieJan Hochwander(Krzysztof Kowalewski) o sens słomianego misia odpowiada”Ty wiesz co my robimy tym misiem?My otwieramy oczom niedowiarkom. Patrzcie, mówimy. To nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo. I nikt nie ma prawa się przyczepić”. Jakbym słyszał ministra finansów Jacka Rostowskiego, uśmiechniętego i zadowolonego kasiarza...

To jest taki budżet na miarę możliwości rządu Donalda Tuska. Na miarę rządów Platformy Obywatelskiej. To jest budżet, który nie przynosi nadziei na lepszy stan finansów publicznych, to budżet jedynie na przetrwanie rządu do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Właśnie podają w telewizji, że rząd przyjął projekt budżetu na 2011 rok. Teraz czas na opozycję, a zwłaszcza PiS i mądre punktowanie rządu Tuska w kwestiach finansów publicznych.

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka