W ostatnich tygodniach głównym bohaterem rządowych narad dotyczących budżetu 2011 powinny zostać dwie liczby.
Pierwsza to 5 mld czyli kwota jaką rząd oczekuje dzięki podwyższeniu VAT-u. Druga to 10 mld zł rocznie jakie budżet wydaje na pensje urzędników.W ciągu ostatnich dziesięciu lat grupa urzędników zwiększyła się o 47 tys. i wyniosła w 2009 r. 183 tysiące, czyli o 35 proc.
Gdy słyszę o cięciach a administracji ogarnia mnie śmiech. Kolejne puste słowa, które nijak mają się do rzeczywistości. Ostatnimi tygodniami konferencje prasowe premiera rządu i ministra finansów to tylko czysta demagogia uprawniana na rzecz dobrych notowań. Po co takie bicie piany? Jeszcze niedawno premier Tusk zmartwionym i pełnym troski o los polskich gospodarstw informował społeczeństwo
„Skutek podwyżki VAT z punktu widzenia portfela przeciętnej polskiej rodziny to będzie obciążenie nieprzekraczające kilkunastu groszy dziennie”– zapewniał na początku sierpnia premier Donald Tusk tuż po ogłoszeniu decyzji o zmianie stawek podatku z 22 na 23 proc. Poza tym, że te słowa można traktować delikatnie mówiąc jako mijanie się z prawdą Konsternację budzi to, że 5 mld zł – tyle rząd chce uzbierać z podwyżki VAT – podzielone przez liczbę mieszkańców Polski i dni w roku daje kwotę 36 groszy dziennie, i to na osobę, a nie rodzinę. Pomijając ten fakt w ostatnim czasie premier rządu bije rekordy w populizmie.
Cała podwyżka VAT- u pójdzie nie na łatanie dziury budżetowej, ani na zmniejszenie deficytu budżetowego. Pójdzie w całości na utrzymanie coraz większej masy urzędników. Gdyby jeszcze za tym szło zwiększeniem efektywności i jakości pracy urzędników. Urzędnicy są najbardziej uprzywilejowaną kastą w Polsce. A może tak zmniejszyć liczbę państwowych agencji, gabinetów politycznych, scentralizować zadania komórek w ministerstwach, a może odkurzyć demagogiczne hasła PO o zmniejszeniu posłów i likwidacji senatu ( czy ktoś o tym jeszcze pamięta?)… .
Przykładem demagogii premiera o tym, że rząd zamierza walczyć z przyrostem zatrudnienia w administracji są informacje ,jakie podaje dziś „Dziennik Gazeta Prawa”:„Zgodnie z ustawą o racjonalizacji zatrudnienia w przyszłym roku ze stanowiskiem pożegnać się miał co dziesiąty pracownik . Ale urzędnicy zadbali, by do dokumentu weszły rozwiązania, które całym rzeszom biurokratów gwarantują nietykalność. Oprócz osób w wieku przedemerytalnym pod ochroną będą m.in. naczelnicy wydziałów, urzędnicy zajmujący kierownicze stanowiska państwowe, główni księgowi oraz pracownicy służby bhp”.Czysty absurd. Po co zatem tworzyć hasła o racjonalizacji zatrudnienia i udawać, że rząd to robi? Czy to tylko głupota czy PR rządu? Po co się bawić w podwyżkę z 22% na 23%?
Od razu zwiększyć VAT do poziomu 25 % VAT, zapewniając pieniądze na utrzymanie masy urzędników. Przynajmniej społeczeństwo będzie miał o jasność, na co idą pieniądze… choć i tak mało kto wierzy z zapewnienia rządu o reformie finansów publicznych… .
Za rządów Platformy Obywatelskiej przybyło 10,5 procent urzędników…


Komentarze
Pokaż komentarze (10)