Michał Kot Michał Kot
375
BLOG

W matni opozycyjnych ław.

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 0

Jesienią odbędą się wybory parlamentarne. Czy zmienią układ sił? Czy PO nadal będzie partią rządzącą?

Ostatnio jesteśmy wręcz bombardowani sondażami opinii publicznej. W zasadzie wszystkie ośrodki badawcze wykazują powolny, ale jednak spadek poparcia dla partii rządzącej i samego rządu Donalda Tuska. PiS w niektórych sondażach zyskuje, w innych jego poparcie jest niezmienne. Najbardziej swoją pozycję umacnia SLD.

Wśród możliwych scenariuszy powyborczych dominują dwa.

Pierwszy to zwycięstwo Platformy Obywatelskiej, która uzyskując poparcie w granicach 32-35%, wraz z PSL, który raczej ma szansę na przekroczenie progu wyborczego oraz SLD tworzy szeroką koalicję. Premierem zostaje nadal Donald Tusk, a Grzegorz Napieralski jako wicepremier. Scenariusz jak najbardziej możliwy, tym bardziej że PO i PSL-wi może zabraknąć szabel do osiągnięcia większości w przyszłym parlamencie. W tym scenariuszu jedyną opozycją będzie prawdopodobnie Prawo i Sprawiedliwości, zepchnięte na kolejne 4 lata do ław opozycyjnych.

Drugi, to zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości, co nie wydaje się przy spadku poparcia dla PO sprawą niemożliwą. Przy takim układzie i założeniu, że PJN wchodzi do sejmu, możliwa łby koalicja razem z PSL-em. Wariant możliwy, choć pod dużym znakiem zapytanie stoi czy Waldemar Pawlak skłonny byłby do pójścia z Jarosławem Kaczyńskim do rządu.

Oczywiście jest jeszcze możliwe zwycięstwo PO lub Prawa i Sprawiedliwości dające samodzielne rządy, jednak biorąc pod uwagę sondaże wyborcze jest to wyłącznie czysto teoretyczny wariant rozważań.

4 kolejne lata, w których rządzi PO (razem z PSL i SLD) będą dla Prawa i Sprawiedliwości gorzką lekcją bycia w opozycji. W samotnej opozycji, której głos będzie ledwo słyszalny. Należy pamiętać przy tym, że potrzebujemy dziś nie tylkoparlamentarnej opozycji – z której to roli PiS wywiązuje się raz lepiej, raz gorzej, ale także niezależnych instytucji zdolnych oceniać politykę rządu Tuska. Takich instytucji będziemy potrzebować także po najbliższych wyborach, oraz mediów, które niezbyt rzetelnie w ostatnich latach patrzyły rządzącym na ręce. Siłą dzisiejszej PO jest przecież także słabość opozycji, nie tylko PiS-u ale i SLD.

W październiku 2010 r. prezes PiS-u Jarosław Kaczyński złożył bardzo ciekawy projekt „pakietu demokratycznego” (projekty rozwiązań przygotowali politycy PiS-u, którzy do niedawna tworzyli partię Polska Plus).. Założenia projektu przedstawiał Kazimierz Michał Ujazdowski. Propozycja zakłada wprowadzenie debaty rządu i opozycji. Miałaby ona odbywać się w stałym terminie, trwać kilkadziesiąt minut. Byłaby niecenzurowana. W takiej debacie premier miałby obowiązek odpowiadania na pytania posłów opozycji bez uciekania się do pomocy ministrów. PiS chce też likwidacji tak zwanej "zamrażarki sejmowej" (słusznie!). Kazimierz Michał Ujazdowski zaproponował też definicję opozycji parlamentarnej. Jego zdaniem, prawo do bycia opozycją w Sejmie powinny nabywać te kluby i koła, które po przegłosowaniu wotum zaufania dla rządu złożą oświadczenie, że rządu nie popierają (wydaje się to rozsądne rozwiązanie).  Jednak „pakiet demokratyczny” ugrzązł w Sejmie i nie masz szans na większe poparcie, a szkoda.

 

Czy PiS przetrwa kolejne 4 lata w opozycyjnych ławach?Co prawda liderzy partii są przekonani, że możliwy jest powrót do władzy. Jednak cenzurując PiS jako partię opozycyjną ocena nie jest zadowalająca. W ostatnim roku jawi się głównie jako partia stawiająca jako główny cel wyjaśnienie tragedii smoleńskiej. Za mało było punktowanie polityki gospodarczej rządu. Media również skutecznie zepchnęły PiS do narożnika stygmatując ją jako partię sprawy smoleńskiej i żadnej innej. PiS może być przecież opozycją ciekawszą, rzetelniejszą i bardziej merytoryczną. Wyborcy nie są zadowoleni z PiS jako opozycji. Jarosław Kaczyński nie znalazł drogi do serc wyborców. Trwają przy nim najwierniejsi, a twarzą PiS-u ostatnich miesięcy stali się: Beata Kempa, Antoni Macierewicz, Mirosław Błaszczyk. Nic nie wskazuje na to, by PiS-owi udało się poszerzyć swój obecny elektorat i przyciągnąć rozczarowanych wyborców PO, czy choćby młodych wyborców.

Swego czasu na łamach „Dziennika„ Robert Matyja  stwierdził, że Kaczyńskiego gubi - tak podziwiane przez wielu - zamiłowanie do politycznej gry. Jest jak piłkarz zakochany w sztuce dryblingu”. Trudno się z tym niezgodzie.

Adam Hofman poseł PiS na Salonie24 napisałRolą i zadaniem PiS jest powrócić do władzy, nie po to aby się na kimkolwiek odgrywać. My musimy patrzeć dalej. Być ponad tym zgiełkiem i emocjami służącymi i rozgrywanymi tylko przez jedną stronę. Musimy ten kraj zmienić, bo Polacy zasługująca życie w kraju normalnym” (http://adamhofman.salon24.pl/252796,mysl-samodzielnie)”. Jest to życzeniowe myślenie posła, zbyta mała zdolność koalicyjna PiS-u nie daje większych szans na stworzenie koalicji w przyszłym sejmie, przy założeniu wygrania przez partię wyborów. Przyszłe wybory nie wróżą powrotu do władz. PiS będzie zmuszony do zostania w ławach opozycyjnych ,jeśli samotnie to trudne 4 lata szykują się dla posłów Prawa i Sprawiedliwości. Jako opozycja zostanie zupełnie zmarginesowania. Czy wytrzyma próbę czasu? Czy może znajdą się posłowie, które będą mieli dość zasiadania w opozycyjnych ławach kolejne 4 lata i odłączą się od PiS-u? Następne wybory, tym razem do parlamentu europejskiego dopiero w 2014 roku…

Pamiętam, jak jeszcze w 2008 roku ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nazwał „szakalami” opozycję parlamentarną „Znane jest arabskie przysłowie, że szakale szczekają, a karawana idzie dalej” tak marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski określił działania opozycji parlamentarnej, protestującej przeciwko nowelizacji ustawy o mediach publicznych. Nic nie zapowiada, aby w przyszłym parlamencie posłowie PiS-u byli traktowani przez inne kluby inaczej niż „szakale”, jako wiecznie narzekające i psujące debatę publiczną zbiorowisko posłów.

Działania PiS-u jako opozycji parlamentarnej w przyszłym sejmie będą jedynie koncentrowały się wobec składania projektów, które automatycznie będą lądowały w zamrażarce. Prace posłów PiS-u w komisjach sejmowych będą przypominały konieczny, ale nie przynoszący nic nowego udział. Rola posłów PiS będzie na tyle słaba i słabo słyszalna, że jej rola jako opozycji parlamentarnej będzie ograniczona do niezbędnego minimum. Przy takiej opozycji przyszła koalicja rządząca będzie mogła pozwolić sobie na wiele, w tym na ciągłe działania obstrukcyjne w sejmie jak skrócenie czasu pracy nad projektami, odrzucenie większości wniosków formalnych przez opozycję czy głosowanie w Sejmie nad „tekstem jednolitym" projektu ustawy, przygotowanym przez komisje, nie zaś nad poszczególnymi poprawkami zgłoszonymi przez posłów PiS w trakcie debaty. W takim wariancie koalicji (PO+PSL+SLD) PiS będzie jedynie opozycją z nazwy, bez możliwości wpływania na przebieg prac w Sejmie i samej debaty parlamentarnej. Opozycja w demokratycznym państwie to przecież nie tylko sprzeciw wobec klasy rządzącej, to kontrola poczynań rządu, proponowanie ustaw, praca w komisjach sejmowych, wnoszenie poprawek, aktywny udział w tworzeniu prawa. Istnieje dziś poważna obawa, że w przyszłym parlamencie jeśli PiS zasiądzie ponownie w ławach opozycyjnych jego rola sprowadzi się, a raczej dokona tego koalicja to jedynie ozdobnej funkcji. Umniejszanie wpływu opozycji jest przecież widoczne dziś nie tylko przez koalicję rządzącą ale także przed główne media w Polsce. Taki scenariusz będzie miał miejsce i po tegorocznych wyborach, a przecież każda koalicja potrzebuje opozycji do życia. Opozycji, która jest mądra i rozsądna, która celnie i konstruktywnie punktuje koalicję, wykazuje braki w polityce wewnętrznej, która ma mądre pomysły usprawniające działania na rzecz poprawny sytuacji krajowej, opozycji, która nie pokrzykuje wyłącznie z trybuny sejmowej i nie tworzy wyłącznie gabinetu cieni. Oby nie było tak jak pisał w Polsce Jagiellonów Paweł Jasienica Praktyka dowiodła nieskończoną ilość razy, że długotrwałe pozostawanie w opozycji wykoleja ludzi, wdraża ich do nawykowego wykrzykiwania: „nie!”.” Tego powinna się wystrzegać każda opozycja. Czy Jarosław Kaczyński zdoła uchronić PiS przed kolejną opozycyjną matnią? Wszystko wyjaśni się po jesiennych wyborach. Chyba, że to PO zasiądzie jako opozycja w sejmowych ławach…

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka