Michał Kot Michał Kot
452
BLOG

Widząc walcząca Libię, myślę o Syrii

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 1

Słysząc o nalotach wojsk NATO nadzorując przestrzeń powietrzną nad Libią i o działanich wojennych, które toczy myślę o Syrii. Choć cała uwaga obecnie skupia się wokół Libii, niewykluczone, że za kilka tygodni uwaga państw zachodnich skupi się na Syrii.

To państwo również ma swój udział w afrykańskiej rewolucji, która ogarnęła północne tereny kontynentu. Przypomnijmy sobie jak pokrótce wyglądały wydarzenia ostatnich tygodni w tym kraju. Protesty rozpoczęły się 26 stycznia 2011 roku, kiedy to Hasan Ali Akleh oblewając się benzyną dokonał samospalenia. 28 stycznia 2011 demonstracja odbyła się w Ar-Rakka, w proteście przeciwko zabiciu dwóch żołnierzy pochodzenia kurdyjskiego. 5 lutego w Al-Hasace odbyły się demonstracje, wzywające prezydenta do ustąpienia ze stanowiska. Władze syryjskie aresztowały dziesiątki demonstrantów. 18 marca doszło do najpoważniejszych zamieszek. Tysiące protestujących domagały się zakończenia korupcji rządu. Protestujący wyszli na ulice miast w całej Syrii po piątkowych modłach muzułmańskich i spotkali się z brutalnym stłumieniem demonstracji przez państwowe siły bezpieczeństwa. Protestujący skandowali: "Bóg, Syria, wolności" i hasłami walki z korupcją. 20 marca ponad 100 osób zostało rannych w mieście Dara, gdy siły bezpieczeństwa ostrzelały ponad 10 000 tłum demonstrantów i użyły gazu łzawiącego. Demonstranci podpalili w tym mieście siedzibę rządzącej Partii Baas. 23 marca co najmniej 15 osób zginęło w dwóch atakach sił bezpieczeństwa na demonstrantów w mieście Dara. Rano śmierć poniosło 9 osób po tym jak policja zaczęła strzelać do grupy ok. 300 demonstrantów zgromadzonych w okolicach meczetu al-Omari. Kolejne 6 osób zginęło w trakcie uroczystości pogrzebowych. Według agencji AFP 24 marca ponad ponad 100 demonstrantów zostało zabitych przez policję w mieście Dara, według innych doniesień liczba zabitych wynosi ok. 150 osób. Na tym jednak ofiary się nie skończyły. 25 marca w mieście Sanamejn siły bezpieczeństwa zabiły co najmniej 20 osób, z kolei w Damaszku przeprowadziły obławę na opozycję w której aresztowały kilkunastu manifestantów. Tak w wielkim skrócie wyglądają dotychczasowek zamieszki jakie mają miejsce w Syrii.

Na tle sytuacji i prowadzonych działań wojennych w Libii, zamieszki w Syrii wydają się mało znaczącymi epizodami. Czy jednak te zamieszki, które mają obecnie miejsce nie są zapowiedzią większej rewolucji w Syrii? Czy obecnie zmieszki zostaną stłumione przez przedyenta Syrii Baszar,a al-Assad'a. Czy zostaną na ulice wysłane czołgi? Czy Baszar al-Assad zdecyduje się napodobną walkę jak Kadafi przeciw własnemu narodowi?Czy Zachód uczetniczy i jeśli tak w jaki sposób, w uspokojeniu sytuacji syryjskiej. Czy możliwy jest do powtórzenia egipski scenariusz w Syrii?
Hosni Mubarak miał podpisany rozejm z Izraelem, którego przestrzega, zkolei Baszar Al-Asad chce by postrzegany jako dowódca ostatnigo bstionu walki z "międzynarodowym syjonizmem", co osiąga m.in.poprzez wspieranie Hezbollahu, Hamasu i Islamskiego Dżihadu. Ponadto Syryjczycy cho bacznie przyglądają się dramtycznym wydareniom w Libii, mają poczucie, że jak długo Kadafii będzie utrzymywał się przy władzy, tak długo Asad i jego ludzie będą czuli się niezagrożeni. Tak więc wiele zależy, czy ten efekt domina dotknie Syrię w taki sposób aby była możliwa zmiana władzy. Wiele zależy także od postawy państw zachodnich, czy będą naciskały na będącego od 11 lat u władzy prezydenta Baszara Al- Asada aby ustąpił.
Syryjski rząd zapewnia, że w kraju absolutny spokój, a aresztowanii uczestnicy manifestacji zostali zwolnieni do domów, Zachodni przywódcy powoli jednak coraz głośniej domagają się od Baszara al-Assad'a by poszedł w ślady Hosniego Mubaraka i dla dobra swojego narodu ustąpił. Nawet zaprzyjaźniona Turja domaga się od syryjskiego rządy stanowczych reform.

Izraelski minister obrony Ehud Barak i sekretarz obrony USA Robert Gates, który przybył do Jerozolimy wezwali w czwartek 24 marca prezydenta Syrii Baszara el-Asada, aby poszedł w ślady b. egipskiego prezydenta i zrzekł się władzy. "Trudno się zorientować, co właściwie dzieje się w Syrii, ale gdybym miał im doradzać, radziłbym, aby poszli w ślady rządu egipskiego, nie zaś libijskiego" - powiedział Barak na wspólnej z Gatesem konferencji prasowej. Co ważne Gates zachęca społeczeństwo syryjskie do przeprowadzenie rewolucji w kraju i przeprowadzenia koniecznych zmian: „Właśnie przybyłem z Egiptu, gdzie wojsko usunęło się na bok, pozwoliło ludziom demonstrować i przeprowadzić demokratyczną rewolucję. Syryjczycy powinni zrozumieć tę lekcję" .

Co prawda Syria nie ma ropy jak Libia ale czy rzeczywiście Stany Zjednoczone pomogą Syryjczykom w obaleniu prezydenta i dokonania koniecznych zmian? Czy skończy się tylko na przyjaznej wobec Syryjczyków retoryce? To rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach. Jednego możemy być pewni. Baszar al-Assad nie może być już tak pewny swoich rządów jak jeszcze kilka miesięcy temu i musi podjąć decyzję czy dobrowolnie ustąpić czy pójść na wojnę z własnym narodem. Na razie rewolucja w Libii skupia uwagę świata, Syria czuje się osamotniona w walce . Rewolucje czasami mogą być zaraźliwe. Lekcja jaką daje nam historia jest taka, że nigdy nie wiadomo, jak to się skończy i to jest w rewolucjach najstraszniejsze. Oby Syria nie została samotna ze swoja rewolucja.  

 

 

 

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka