Ostatnimi dniami cześć polskiego społeczeństwa została skutecznie napromieniowana przeciwko budowie elektrowni jądrowej. Polskie społeczeństwo jest ostatnimi tygodniami wręcz bombardowane wiadomości z ogarniętej awarią Fukushimy. Wkradły się emocje, strach i obawa przed atomem,głównie dzięki mediom.
Jeszcze klika tygodni temu według badan przeprowadzonych przez PBS DGA 32 proc. ankietowanych chciało, by Polska wycofała się z planów budowy elektrowni jądrowej. 30 proc. zaś opowiadało się za kontynuowaniem przyjętego harmonogramu oddania siłowni jądrowej do użytku w ciągu dekady, 28 proc. Polaków uważało, że ponownie należy zbadać bezpieczeństwo i celowość rozwoju energetyki jądrowej w Polsce. Po medialnej wrzawie nad budową elektrowni jądrowej w Polsce i pokazaniu społeczeństwu jakim to wielkim i niebezpiecznym złem jest elektrownia atomowa niechęć Polaków do przedsięwzięcia jeszcze bardziej wzrosła.Powstaniu elektrowni w Polsce sprzeciwia się już 48 proc. ankietowanych.Pomysłpopiera 46 proc. – wynika z sondażu TNS OBOP przeprowadzonego w dniach 23-24 marca dla programu „Forum” w TVP Info.
W niedzielę portal Gazeta.pl straszył wszystkich o „ekstremalnie” wysokim stężeniu jodu,promieniowaniu jakie miało się pojawić w pobliżu jednego z reaktorów uszkodzonej elektrowni w Fukushimy. Informacja okazała się nieprawdziwa, a sprostowanie ukazało się dopiero pod koniec dnia. Interesujące jest czy „Gazeta Wyborcza” będzie za czy przeciw elektrowni jądrowej, ulegający wpływowemy lobby ekologicznemu. Niemcy wzywają nas abyśmy ponownie zastanowili się nad projektem budowy elektrowni jądrowej, a ostatnia wygrana Zielonych w wyborach lokalnychBadenii-Wirtembergepokazuje, że Niemcy łatwo nie odpuszczą od przekonywania sąsiada do rezygnacji w marzeń o atomie.
W trakcie otwarcia gazo portu w Świnoujście Donald Tusk powiedział: „Nie wykluczam w przyszłości referendum ws. elektrowni, a może wystarczy decyzja na poziomie parlamentu. Jednak bez akceptacji społecznej tego typu przedsięwzięcia nie mają sensu”To prawda, trudno bez akceptacji społecznej przeprowadzić budowy elektrowni atomowej. Bez akceptacji społeczeństwa, które będzie w bliskości budowy elektrowni. Bez akceptacji regionu, w którym powstanie.
Nie tak dawno Grzegorz Napieralski mówił w radiu TOK FM„Chcemy, by przy udziale prezydenta Komorowskiego odbyła się szeroka debata publiczna - merytoryczna, w której wezmą udział nie tylko eksperci, ale też politycy. Mało rozmawiamy o inwestycjach w energetykę. A jej stan w Polsce jest bardzo zły. Mamy straty na dystrybucji nawet do 40 proc. Gdyby zainwestować w poprawę dystrybucję energii i obniżyć te straty o 10-15 proc., to okazałoby się, że energia atomowa nie jest potrzebna”.
Pomysł przeprowadzenie referendum w sprawie budowy elektrowni atomowej nie wydaje mi się za bardzo szczęśliwy. Z takiej formy udziału obywateli w demokracji powinniśmy korzystać w wyjątkowych sytuacjach tak jak przy wejściu Polski to Unii Europejskiej. Wynik samego referendum, też nie wydaje się wcale pewny, a i przecież w trakcie kampanii referendalnej ktoś musiałby być przeciw. Jak na razie wszystkie siły polityczne są za budową elektrowni atomowej, choć SLD może jeszcze kluczyć i jak Grzegorz Napieralski przekonywać o braku potrzeby budowy takowej. Polską racją stanu jest budowa elektrowni atomowej.
W całej raczkującej jeszcze dyskusji o budowie elektrowni atomowej w Polsce zapominamy o najważniejszym. Polska energy tak jest w fatalnym stanie, a zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie w kraju rosnąć.kolejne elektrownie zamykają stare bloki. Do 2015 r. z systemu zniknie jedna trzecia mocySłono zapłacimy zaniechania w stawianiu nowych bloków i braku inwestycji, poprawy sieci energetycznych. Jak pokazują dane zebrane przez Społeczną Radę Narodowego Programu Redukcji Emisji, mocy w systemie energetycznym będzie ubywać w zastraszającym tempie. W ciągu pięciu lat elektrownie wyłączą bloki o mocy ponad 6 tys. megawatów. To blisko 20 proc. zainstalowanej obecnie mocy. Efekt będzie porównywalny do zamknięcia największej w Polsce Elektrowni Bełchatów i do tego jeszcze połowy mocy drugiej w kraju siłowni zainstalowanej w Elektrowni Kozienice. W następnych latach wyparują kolejne megawaty. Do 2020 r. – 3,1 tys. MW. Do 2030 r. w sumie – ponad 22 tys. MW. To więcej niż 60 proc. potencjału obecnych siłowni.Według różnych szacunków Polska potrzebuje inwestycji w nowe elektrownie na poziomie nawet 50 mld euro. Problemu nie rozwiąże nawet nie rozwiąże planowane oddanie pierwszej elektrowni jądrowej w 2020 roku. Elektrownia atomowa nie jest remedium na stan polskiej energetyki, może być jedynie jej uzupełnieniem. Niezależnie czy powstanie polska energetyka wymaga wielomiliardowych inwestycji, na które nie stać obecnie państwo i co gorsza nie widać aby stan ten uległ poprawie. Przeciwnicy energetyki jądrowej nie chcą jednak dostrzegać fatalnego stanu polskiej energetyki.
Nie ma racjonalnych powodów aby Polska rezygnowała z aspiracji budowy elektrowni atomowej.Czechy posiadają 2 elektrownie ( 6 reaktorów), Słowacja również 2 elektrownie, we Francji 75% energetyki osiągana jest przy pomocy elektrowni jądrowych (21 elektrowni), w Niemczech czynnych jest 18 elektrowni. Dlaczego Polska ma być pozbawiona energetyki jądrowej? W imię czyich interesów? Na razie udało się zasiać w polskim społeczeństwie ziarno strachu przed atomem.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)