Michał Kot Michał Kot
652
BLOG

Puste gesty czyli spotkanie Miedwiediewa z Komorowskim

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 2

 

           Za chwilę odbędzie się spotkanie Bronisława Komorowskiego z Dmitrijem Miedwiediewem w Smoleńsku. Nie uszło ono uwadze mediów zagranicznych, które w odróżnieniu od polskich zastanawiają się po co tak naprawdę ma się odbyć to spotkanie. Komu ono tak naprawdę służy? Czy to spotkanie nie legitymizuje przypadkiem rosyjskich racji w sporze o przyczyny katastrofy smoleńskiej?

          Jest wiele spraw, które pomimo roku nie zostały wyjaśnione, wiele sytuacji, które przyczyniły się do napięcia między stroną polską a rosyjską. Prezentacja raportu MAK, utrudnienia w dostępie do akt czy czarnych skrzynek, zostawiony w skandalicznych warunkach wrak samolotu, czy przypisywanie przez Rosjan całej winy na stronę polską są rzeczywistością, którą nie przysłonią gesty i słowa prezydenta Miedwiediewa.

           Bezsensowność spotkania najdobitniej określiła niemiecka prasa nazywając je  żałosnym.

           Zdaniem "Sueddeutsche Zeitung" wbrew oczekiwaniom sprzed roku Polska i Rosja nie tylko nie zbliżyły się do siebie po katastrofie smoleńskiej, ale też polskie społeczeństwo pozostało głęboko podzielone. Gazeta ocenia, że powodem tej sytuacji nie jest wyłącznie opublikowany przez Moskwę raport ze śledztwa, który nie uwzględnia błędów rosyjskich kontrolerów lotów, a całą winę przypisuje polskim pilotom. "Ma to też coś wspólnego z naiwnością polskiego premiera Donalda Tuska. Nie nalegał on na to, by warszawscy eksperci byli włączeni we wszystkie etapy śledztwa". Trudno o lepszą analizę. Naiwność Tuska zauważona już dawno przez prawicowych publicystów została zauważona także w Niemczech. Skutki naiwności i ślepej wiary rządzących płacimy jednak do dziś. Oddanie śledztwa w ręce międzypaństwowego komitetu, a nie przeprowadzenie międzynarodowego śledztwa jest jednym z przykładów naiwności Tuska w uczciwość, przejrzystość i rzetelność prowadzonego przez Rosjan śledztwa.

"W pierwszych dniach po katastrofie polskiego samolotu prezydenckiego w rosyjskim lesie dokładnie przed rokiem wszystko wskazywało na to, że to nieszczęście zbliży do siebie oba państwa. Jednak w pierwszą rocznicę katastrofy można podsumować, że z powodu złej współpracy władz podczas wyjaśniania przyczyn wypadku raczej nastąpiło coś przeciwnego". Trudno odmówić racji niemieckiej gazecie. Szkoda tylko, że nie wstanie kompletnie dostrzec polskie władze. Gazeta zauważa, że krewni ofiar katastrofy z obozu Kaczyńskiego nie wezmą udziału w planowanym spotkaniu Komorowskiego z rosyjskim prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem w Smoleńsku oraz uroczystości upamiętniającej ofiary."Jaki sens mają gesty pojednania między przywódcami państw, jeśli w ogóle nie włączono tych, których powinno to szczególnie dotyczyć? To żałosne".

Właśnie mają jedynie polityczny wyraz. Bez rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy to spotkanie i te poniedziałkowe uroczystości są tylko pustym i pozbawionym głębszego wymiaru spotkaniem, które uspokoją sumienia polskiego i rosyjskiego prezydenta. Gesty pojednania i zbliżenia między państwami są pustymi gestami jeśli nie bierze w nich udział społeczeństwo, rodziny ofiar. Bez tego to tylko polityczne spotkanie. Dostrzegają to Niemcy, nie potrafi dostrzec kancelaria prezydenta ani polska prasa. Pustymi gestami nie zbuduje się pojednania. Brak szacunku przy prezentacji raportu MAK, brak wrażliwości w sprawie wraku samolotu, brak zwrotu czarnych skrzynek czy prowokacją z podmianą tablicy w Smoleńsku wskazuje, że uścisk dłoni Dmitrija Miedwiediewa nie jest szczery, nie jest partnerski, jest tylko pustym gestem. Bez wyjaśniania prawdziwych przyczyn katastrofy, właściwego upamiętnienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz ofiar katastrofy, nie dojdzie do żadnego pojednania. Bez uwzględnienia głosu rodzin ofiar uroczystości smoleńskie i spotkanie nawet na najwyższym szczeblu między prezydentem Komorowskim a Miedwiediewem będzie wyłącznie polityczną zagrywką. Rosja wielokrotnie nie wykazywała się wrażliwością prowadząc śledztwo, które było jednostronne i do bólu przewidywalne. Bez przyznania się do części winy za katastrofę smoleńską, bez właściwego szacunku dla strony polskiej nie może być mowy o szczerym geście pojednania. Rosja rozgrywa sprawę smoleńską wg własnych zasad gry i wykorzysta każdy moment, także spotkanie Komorowskiego z  Miedwiediewem do umocnienia swoich wniosków ze śledztwa, i narzuceniu światu swojej wersji zdarzeń. Winą za katastrofę ponoszą polscy piloci i Rosja nie zamierza przyznawać się do własnych błędów. Pod polityką rzekomo przyjaznych gestów jest polityka utrudniania w przekazywaniu dokumentów przez rosyjską prokuraturę, brak szacunku wobec miejsca katastrofy. Choć ze strony zwykłych Rosjan wiele jest wyrazów współczucia i okazywania pamięci dla ofiar, na poziomie politycznym dominuje polityka pustych, żałosnych gestów, które nijak się do ma współpracy prokurator rosyjskiej i polskiej, polityka której ulega niestety i polska strona. Spotkanie Komorowskiego z  Miedwiediewem  w Smoleńsku nie jest  polityką zbliżenia do prawdy, jest polityką pustych słów i symbolicznych spotkań, które nic nie zmienią. Szkoda tylko, że o tym musi przypominać niemiecka prasa, która dostrzega dużą dychotomię stosunków polsko-rosyjskich oraz bojaźń polskiego rządu przed Rosją.

 

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka