Michał Kot Michał Kot
1067
BLOG

Czy Pomnik Światła stanie się pomnikiem niezgody?

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 29

 

 

 

Co prawda dziś blogerzy głównie skupiają się na wczorajszych uroczystościach upamiętniających rocznicę katastrofy smoleńskiej oraz wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego, chciałbym podjąć temat pomnika.

Trwają właśnie pierwsze przygotowanie do zaprojektowania pomnika poświęconego ofiarom katastrofy smoleńskiej, jaki mógłby stanąć w Warszawie. Dziś nawet Bogdan Zdrojewski nie neguje postawienia pomnika poświęconego Lechowi Kaczyński i jako pierwszy polityk PO stwierdził w TOK FM, że pomnik byłemu prezydentowi się należy.

Chciałbym jednak zatrzymać się na pomnikiem poświęconym ofiarom katastrofy. Dziśnakonferencji prasowej w Warszawie zaprezentowano projekt "pomnika światła", który miałby stanąć przed Pałacem Prezydenckim ku czci wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej. Na Krakowskim Przedmieściu zgodnie z założeniami projektu stanąć ma 96 tabliczek w kształcie ryngrafów, z których w niebo będzie biło światło. Marta Kaczyńska nazwała pomysł "idealnym".

 

 

Tabliczki zostały zaprojektowane na wzór tych, które są w Katyniu z imionami wszystkich ofiar”- poinformował na konferencji twórca projektu prof. Paweł Szychalski.

 

 

Wizja pomnika światła zrodziła się z ludzkich wzruszeń, gdy tysiące Polaków zapaliło świecę przed Pałacem Prezydenckim. Ten pomnik jest absolutnie unikalnym projektem”- przekonywał Spychalski. Musze osobiście przyznać, że tak wizja upamiętnienia katastrofy smoleńskiej bardzo mi się podoba, a i miejsce wydaje się idealne. Byłby to pomnik, który byłby również pewnego rodzaju atrakcją dla obcokrajowców wędrujących po Krakowskim Przedmieściu, którzy z większym zaciekawieniem przystawaliby przy słupach światła niż przy zwykłym spiżowym pomniku, których wiele w Warszawie.

Rzecznik prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz powiedział, że przed podjęciem decyzji projekt ten musi zostać pokazany urbanistom, artystom i architektom. Już dziś można jednak przewidzieć, że taki projekt nie zyska akceptacji ani stołecznego konserwatora zabytków, który już niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że Krakowskie Przedmieście to nie miejsce, gdzie można by postawić pomnik. Hanna Gronkiewicz-Walt wokół pomysłu pomnika jest sceptyczna, żeby nie powiedzieć chłodna i nic nie zamierza w tym kierunku robić, jest to jej temat kompletnie obojętny dopóki nie zostanie zmuszona przez swoich zwierzchników do podjęcia inicjatywy budowy pomnika. Można zatem domniemywać, że nie tylko ten pomnik nie zyska akceptacji władz Warszawy, ale i każdy inny, który nie będzie bezpośrednią inicjatywą samych władz. Nie musi uwzględniać oczekiwać i wrażliwości rodziny ofiar, ważne aby właściwie wkomponował się w miejską przestrzeń. Tworzone będą zatem urzędnicze bariery, przedłużane w nieskończoność procedury tylko po to aby za skrywaną decyzją administracyjną, podjąć decyzję polityczną o niestawieniu pomnika przez Pałacem Namiestnikowskich. Inicjatywa postawienia pomnika będzie torpedowana przez władze samorządowe pod byle pretekstem. Stosunek władz to pomnika jest żenujący i uwłaczający. Sam pomysł przeprowadzenia sondażu czy Warszawiacy chcą pomnika czy nie, jest śmieszny i żenujący. Tym sposobem chce jednak Hanna Gronkiewicz Waltz sprytnie wymigać się od podjęcia decyzji w sprawie pomnika, zwalając ją na opinie warszawiaków. Może także pojawić się sugestia, że skoro już jeden pomnik jest, to nie będzie zgody władz Warszawy na inne pomniki w stolicy. Taki sposób działania władz Warszawy wydaje się możliwy i prawdopodobny zwłaszcza po postępowaniu w spawie gaszenia zniczy na Krakowskim Przedmieściu. Wybór projektu będzie zapewne poprzedzony targami gdzie ma stanąć, będzie ulegał kompromisom, które nikogo nie zadowolą, a z pewnością nie całą grupę rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Czy zatem przyszły pomnik będzie pomnikiem niezgody? Pomnik zapewne wcześniej czy później powstanie, ale nie na Krakowskim Przedmieściu, może w jakimś parku, gdzieś daleko od centrum, w mało reprezentacyjnym miejscu aby tylko zamknąć usta tym, którzy od miesięcy domagają się właściwego upamiętnienia ofiar katastrofy przez władze Warszawy. Chyba, że w sprawie budowę pomnika zaangażowałby się sam premier, wydając dyspozycję Hannie Gronkiewicz-Walt."Jest 96 powodów, by powstał ten pomnik"i jeden, który przeszkadza. Tym powodem jest podejście władz Warszawy do koncepcji pomnika na Krakowskim Przedmieściu, a może zostaniemy zaskoczeniu dobrą wręcz modelową współpracą ratusza z pomysłodawcami i rodzinami ofiar?Oby tylko pomnik świateł nie był pomnikiem niezgody i żenujących przepychanek z władzami stolicy.

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka