Niezależnie od programowego lekceważenia okazywanego SLD przez Platformę i zaprzyjaźnione z nią media, Sojusz stoi przed dużą szansą w najbliższych wyborach. Szansą na stanie się drugą, a nie trzecią siłą polityczną w kraju, bo na bycie pierwszą nie ma szans bez kataklizmu, który by zmiótł z powierzchni PO i PiS.
Pytanie tylko, czy SLD jest na to gotowy? Z jednej strony, być może - ściąga się wszystkich starych i zasłużonych polityków, którzy odbyli już pokutę w politycznym czyśccu albo zostali wepchnięci w objęcia Napieralskiego przez wzgardliwe zachowania PO. Tak wracają do SLD Miller, Kwaśniewski czy Cimoszewicz, nagle zjednoczeni "wygumkowaniem" ich z historii integracji europejskiej.
Poza tym, wciąż jeszcze sporo jest działaczy wystarczająco zdolnych i pracowitych, by nadawać jakieś znaczenie swoim działaniom. Wciąż jeszcze w szeregach SLD mamy Katarzynę Piekarską (którą doceniam równie mocno jak jej nie lubię) czy Ryszarda Kalisza (podobnie). Ale jakoś, niestety, mało widzę młodych twarzy.
W efekcie na pierwsze miejsca (jak w Gliwicach) trafiają działacze mierni, ale wierni. Niestety, sądząc po niektórych wypowiedziach Napieralskiego oraz po tym co sygnalizowane jest jako program, ci działacze mają też wpływ na decyzje partii w innych kwestiach. Co sprawia, że SLD jest partią reaktywną, a nie aktywną. Niestety, mierni politycy nie potrafią kreować wizji.
Tymczasem SLD pilnie potrzebuje wizji szerszej niż walka na polu obyczajowym, które choć ważne, zwycięstwa póki co nie zapewni. Zapracowana i marnie opłacana większość społeczeństwa nie ma czasu interesować się swoją wolnością, skutecznie ograniczaną przez prawicę, z tej prostej przyczyny, że bardziej interesuje ją walka o przetrwanie.
Siłą rzeczy, SLD potrzebuje całościowego programu wyborczego. Zawierającego i podnoszącego istotne kwestie takie jak prawa pracobiorców w stosunkach z pracodawcami. To od SLD powinna wyjść inicjatywa, która pozwoliłaby ograniczyć liczbę "pracujących biednych" i uzdrowić wreszcie wymagania pracodawców, którym wyraźnie w dupach się poprzewracało (bo nie w głowach).
Pytanie tylko, czy mierni politycy z ścisłego otoczenia Napieralskiego są do tego zdolni.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (47)