Stało się. Obywatele demokratycznie zagłosowali za Platformą Obywatelską decydując się na powolny koniec demokracji w Polsce. Politycy PO są w euforii i czują, że mogą wszystko. No, niemal wszystko, bo jak na razie nie wygląda na to, żeby PO mogła rządzić samodzielnie. Ale usłużny PSL zawsze jest pod ręką i zawsze odda się silniejszemu.
Czekają nas więc 4 lata rządów Donalda Tuska, w czasie których PO wiele zrobi dla umocnienia swojej władzy, ale niewiele dla obywateli. Czeka nas więc kolejna, tym razem udana próba ocenzurowania internetu, co pomoże Platformie powstrzymać tych krytyków, których sobie nie życzy mieć. Komuś tam zawsze pozwolą szczekać - pozory bardzo się liczą dla Donalda Tuska, zresztą nawet Władimir Putin pozwala internautom krytykować swoje rządy. Gdybyśmy wybrali PiS byłoby jak na Białorusi, więc w sumie wybraliśmy troszkę lepiej.
Czekają nas też prywatyzacje. I to takie, przy których to co działo się na początku lat 90 pod rządami tych samych ludzi (w tym Janusza Lewandowskiego) będzie nam się wydawało uczciwym robieniem interesów. Tyle że nie będziemy mieli na to niemal żadnych dowodów, bo ograniczenie dostępu do informacji publicznej jest już praktycznie faktem, a i przed tą ustawą politycy PO niewiele przejmowali się prawem obywateli do informacji o działalności urzędów w kwestiach prywatyzacyjnych (patrz prywatyzacja SPEC w Warszawie). Koledzy polityków PO zarobią nieźle, obywatele stracą. Ale to nie będzie obchodzić polityków PO, bo ich obywatel obchodzi tylko w kampanii wyborczej. A już jest po.
Rozwinie skrzydła CBA, która już przed wyborami rozwijała je coraz śmielej podgryzając przeciwników politycznych Platformy - że wspomnę tylko przypadek polityka SLD z Chełma. A w sprawach dotyczących PO CBA wykazuje się zadziwiającą niekompetencją, że przypomnieć tylko przypadek korupcji wyborczej w Wałbrzychu.
Możemy też, po wyborach liczyć na dalszą poprawę losu tego 1% społeczeństwa, tych najbogatszych - prawa pracownicze nadal będą ograniczane, a ich przestrzeganie zostanie praktycznie zawieszone (o tym jak pracodawcy "przestrzegają" prawa pracy mogę napisać długi tekst na podstawie ciekawych rozmów z pracodawcami). Ale mały i średni biznes niech się nie cieszy - politycy PO będą działać w interesie dużych firm, a te mniejsze otrzymają ich wsparcie tylko wtedy gdy będą należały do kolegów. Czeka nas więc kolejny milion miejsc pracy na umowach śmieciowych i za bardziej niż głodowe stawki. Ach, jak ta gospodarka się rozwinie.
Najgorsze jest jednak to, że za 4 lata praktycznie nie będzie kogo wybierać. Prawdopodobnie nadal, jako straszak, będzie istniało PiS. Ale poza tym ograniczy się opozycję jak się da, tak aby nie było głosować na kogokolwiek poza Platformą Obywatelską. I wtedy, nie mogąc wybrać i nie mogąc tego skrytykować - dopiero będziemy mieli kaca.
Do następnego(?)
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (8)