Janusz Palikot zaczął posłowanie swoje i Ruchu od wysokiego "c" i oświadczył, że od nowego marszałka Sejmu zażąda zdjęcia krzyża z sali posiedzeń Sejmu. Powołuje się przy tym na artykuł Konstytucji mówiący o tym, że Polska jest krajem neutralnym światopoglądowo. Natychmiast wywołał tym burzę i ustawił sobie konkurentów dokładnie na tym froncie, na którym sobie życzył.
Warto nadmienić, że Palikot robi to, na co posłom i politykom SLD (oprócz Piotra Gadzinowskiego) przez lata nie starczało odwagi. Tchórzostwo zasłaniali pragmatyzmem, który pochwalany był przez media tylko do momentu, w którym weszliśmy do Unii Europejskiej. Potem całkiem słusznie zarzucano SLD hipokryzję w tej materii. To jeden z powodów, dla których to Palikot, a nie SLD jest na fali wznoszącej.
Wracając do Palikota, to ma on tam gdzie chciał PiS, które już chce bronić krzyża niczym niepodległości, ale i Platformę Obywatelską, która za żadne skarby świata nie chce się krzyża z sali sejmowej pozbyć, ale tym bardziej nie chce, aby to się wydało. Przy okazji podłożył się Palikotowi Wojciech Olejniczak, europarlamentarzysta SLD, który stwierdził, w wolnym cytacie, że to nie Palikot krzyż wieszał, więc nie on ma prawo go zdejmować. Kto jak kto, ale polityk lewicy powinien Konstytucję znać, bo to że politycy prawicy mają ją tam gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę, nikogo w Polsce nie dziwi. Dał nam przykład Donald Tusk, obrażający się na prezydenta, który zechciał jednak skorzystać ze swoich uprawnień w zakresie tworzenia rządu.
Dziś z kolei w obronie krzyża wystąpił Lech Wałęsa, który oświadczył, że Polska to naród katolicki, a jak Palikot zechce krzyż zdjąć to będzie miał "ze mną do czynienia". Rozumiem, że Wałęsa podejdzie do sztukmistrza z Lublina i da mu w mordę? Bo tak to zabrzmiało.
Samemu Palikotowi można też zarzucić hipokryzję - 4 lata temu ślubował "tak mi dopomóż Bóg" i nie przeszkadzał mu krzyż w Sejmie. A jeszcze dawniej wydawał prawicowy tygodnik, w którym broniono by krzyża niczym niepodległości. Co nie oznacza jednak, że nie ma prawa się on zmienić. Szczególnie, że nielegalnie zawieszony symbol religijny chce on zdejmować z poszanowaniem prawa, a nie tak jak był wieszany.
Tak czy inaczej - mówi się o Palikocie. I co ciekawe, media mówią o nim w pozytywnym świetle. Gdyby to SLD zechciało taki postulat zgłosić, już dawno wbito by Sojusz w piach. Nic dziwnego, że politycy SLD nie grzeszą odwagą. Choć nie jest to dla nich żadnym usprawiedliwieniem.
A mnie nie pozostaje nic innego jak Janusza Palikota za to co robi pochwalić. Aby przywrócić w Polsce szacunek dla prawa trzeba zaczynać od takich symbolicznych drobiazgów. Świadczących o tym, że prawo szanuje się tam, gdzie się je tworzy.
Do następnego (?)
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (19)